Mimo, że w ostatnim czasie pyszczki są jednymi z najpopularniejszych ryb, niewielu akwarystów zdaje sobie sprawę, że nie każde ich połączenie jest odpowiednie. Zazwyczaj decydującymi aspektami przy doborze obsady są kolory oraz dostępność poszczególnych ryb w sklepach. Są jednak pewne zasady, które powinny być przestrzegane, podczas ustalania gatunków zamieszkujących nasze akwaria.

Przede wszystkim musimy pamiętać, że pyszczaki nie żyją w parach. Trzymanie 2, czy nawet 3-4 ryb z jednego gatunku, nie przyniesie nam i naszym podopiecznym nic dobrego. Samiec, nie mając konkurencji z własnego gatunku nie pokaże pełni swoich barw, a całą swą energię skupi na jednej samicy. Dlatego też najlepiej jest trzymać w jednym zbiorniku więcej niż jednego samca. Na każdego przedstawiciela płci męskiej powinny przypadać co najmniej2- 3 samice. Da nam to pewność, że agresja dominanta rozłoży się na więcej ryb, a inkubujące, lub słabsze samicę, będą miały szansę ukrycia się przed samcem „w tłumie”.

 

WERSJA MINIMALISTYCZNA- 112L

Pamiętając, że minimalną wielkością akwarium, w którym można trzymać pyszczaki jest 112l (80cm długości), powinniśmy się postarać, aby w zbiorniku były 3 samce oraz 6-7 samic. W przypadku, gdyby agresja dwóch silniejszych samców skierowana była tylko na najsłabszego z trójki, mamy możliwość zredukowania ilości ryb, pozwalając na ustalenie hierarchii od nowa, oraz zmniejszając liczbę samców przypadających na niewielką powierzchnię dna. Ponadto trzymając stado, z większą niż 1 ilością samców, dajemy samicom trochę spokoju. Przedstawiciele płci męskiej będą zazwyczaj bardziej skupieni na walkach o pozycję w stadzie, nie naprzykrzając się słabszym od siebie samicom.

Wiedząc już ile ryb możemy trzymać, musimy zastanowić się nad doborem gatunków. Niestety racji na spore rozmiary, terytorializm, oraz dużą agresję zarówno wewnątrz, jak i zewnątrz gatunkową, w 112l możemy pozwolić sobie na trzymanie tylko jednego gatunku. Wyboru niestety nie mamy zbyt dużego. dużego tak małym zbiorniku szanse na stworzenie zgranej obsady mają tylko przedstawiciele najłagodniejszych pyszczków- Pseudotropheus saulosi oraz Iodotropheus sprengerae. Pomimo, że wielu akwarystów poleca do takiego akwarium Labidochrmis caeruleus, zwany potocznie yellow, wg mnie nie jest to najlepsza propozycja obsady w akwarium o długości 80cm. Są to jednak dość duże ryby, dorastające nawet do 11-12 cm, więc tak małe akwarium nie da im wystarczającej przestrzeni. Co więcej bardzo często zdarzają się bardzo agresywne samce tego gatunku, dominujące nawet w akwariach z teoretycznie dużo silniejszymi rybami. Tak więc pozostaje nam wybór spośród pierwszych dwóch gatunków. Jest to więc jedyna sytuacja, w której możemy kierować się tylko i wyłącznie gustem- w akwarium jednogatunkowym nie musimy się przecież kierować agresją międzygatunkową, odmiennymi wymaganiami żywieniowymi, czy występowaniem w różnych biotopach jeziora.

 

WIĘCEJ PRZESTRZENI- WIĘKSZE MOŻLIWOŚCI

Tak naprawdę, problem z doborem obsady zaczyna się dopiero w akwariach większych, w których możemy sobie pozwolić na dobór kilku gatunków. Możliwości takie dają nam zbiorniki o długości 100cm.

Na początku powinniśmy zastanowić się, ile gatunków możemy trzymać w akwarium. W przypadku zbiorników o standardowych wymiarach sprawa jest prosta- można przyjąć, iż wybierając akwarium o jeden rozmiar większy od 80cm długości, możemy dodawać jeden gatunek. I tak, w 112l powinniśmy ograniczyć się do jednego gatunku, w 100cm (200l), spokojnie możemy spróbować trzymanie dwóch, w 120cm (240l) nie powinno być problemów z trzema. Oczywiście mowa jest tu o gatunkach z grupy mbuna, wymagania większych i potrzebujących większej przestrzeni przedstawicieli nie mbuna zostaną omówione w dalszej części artykułu.

Trochę trudniej jest, kiedy przychodzi pora na ustalenie ilości ryb z każdego gatunku. Musimy zdecydować, czy spróbujemy tzw. Kontrolowanego przerybienia, czy spróbujemy jednak stworzyć naszym podopiecznym bardziej naturalne warunki. Ilość ryb w obu wariantach jest określona przypadającą na jedną sztukę ilością wody. W przypadku kontrolowanego przerybienia powinno to być 12-15l na każdą rybę. Stworzy to warunki, nie pozwalające samcom na zaciekłą obronę swoich rewirów, rewirów agresja rozłoży się na większą ilość ryb. Należy jednak pamiętać, że niemożliwość obrania rewirów jest dla pyszczków nienaturalną sytuacją. Są to przecież wybitnie terytorialne ryby, najlepiej czujące się właśnie we własne grocie, czy przy swoim ulubionym kamieniu. Dlatego też, jeśli zależy nam na zaobserwowaniu naturalnych zachowań tych ryb, powinniśmy zredukować ilość ryb w akwarium, tak, żeby na każdą rybę przypadało ok. 20l wody. W takim przypadku samce będą miały wystarczającą powierzchnie do obrania rewirów, a i samice znajdą swoje miejsce w zbiorniku. Jednak i to rozwiązanie nie jest pozbawione wad. Jednym z naturalnych zachowań pyszczków jest płochliwość. Może się więc zdarzyć, że jak tylko będziemy zbliżać się do akwarium, to zaraz wszystkie ryby pochowają się w swoich kryjówkach. Na początku zapewne będzie to trochę irytujące, jednak jeśli zapewnimy naszym podopiecznym optymalne warunki, nie będziemy ich przekarmiać, a sami uzbroimy się w cierpliwość (największa cnota akwarysty), szybko okaże się, że ryby czują się w zbiorniku coraz pewniej i wcale nie przeszkadza nam, że niekiedy jeszcze zdarzy się nam zobaczyć puste akwarium.

 

WSZYSTKIE PIĘKNE, WSZYSTKIE BY SIĘ CHCIAŁO

W tym momencie dochodzimy do najważniejszych decyzji. Teraz musimy zdecydować, jakie gatunki zasiedlą nasze akwarium. Wybór nie jest taki prosty. Mimo, że większość akwarystów, zwłaszcza tych zaczynających swoją przygodę z pyszczkami, chciałoby mieć w akwarium ryby jak najbardziej kolorowe. Nie ma jednak nic gorszego, jak kierowanie się tylko estetyką. Przy odrobinie zastanowienia dojdziemy do wniosku, że dobrze dobrana obsada pod względem żywieniowym, oraz poziomu agresji, może nie tylko być bajecznie kolorowa, ale także o wiele łatwiejsza w utrzymaniu.

Podstawowym błędem, popełnianym przez początkujących, jest trzymanie ryb żywiących się w zupełnie różny sposób. I tak, nie zdając sobie sprawy, że mbuna to nie tylko roślinożercy łączą gatunki żywiące się planktonem, z glonożernymi (bo przecież w środowisku występowania pyszczaków rośliny prawie nie występują). W ten sposób w akwarium pływają np. Labidochromis caeruleus z Pseudotropheus demasoni, lub Cynotilapia afra z Labeotropheus trewavasae. A przecież odrobina wysiłku wystarczy, żeby znaleźć opisy ryb, wyraźnie mówiące, że popularny yellow żywi się głównie planktonem i skorupiakami, skorupiakami P. demasoni to jeden z najbardziej roślinożernych pyszczaków. Jeśli dodatkowo zadamy sobie minimum trudu, to trafimy na trop gatunku, dzięki któremu będziemy mieli w akwarium zarówno ryby w niebiesko-czarne pionowe pasy (jak P. demasoni) oraz jaskrawo żółte (jak L. caeruleus). Pseudotropheus saulosi, bo to właśnie o nim tu mowa, to jeden z najspokojniejszych pyszczaków, który można uznać za jeden z najlepszych gatunków dla początkujących. Dodatkowym jego atutem, jest wyraźny dymorfizm płciowy, widoczny już u kilkucentymetrowych ryb. Samce, wyglądem przypominające wspomniane P. demasoni, mają na ciele niebiesko czarne pasy, a samice oraz młode ryby są jaskrawo żółte. Gatunek ten jest wszystko żerny, dlatego też nie będzie większych problemów z doborem towarzystwa dla tych sympatycznych ryb. Dobrym wyborem będą wszystkie spokojne gatunki. Jest to kolejny warunek obsady- połączenie ryb o podobnym stopniu agresji. Przeciwnym przypadku silniejsze ryby podporządkują sobie słabszy gatunek, a w skrajnych przypadkach zabiją konkurentów. W przypadku połączenia dwóch średnio agresywnych gatunków, minimum wydaje się być 120cm (240l) i jest to wariant polecany tylko trochę bardziej doświadczonym akwarystom.

Podsumowując, dwa najważniejsze czynniki, które powinny decydować o obsadzie naszego akwarium, to wymagania żywieniowe i agresja. Wspomniałem jednak wcześniej o występowaniu poszczególnych gatunków w różnych biotopach jeziora. Chodzi tutaj o problem łączenia mbuna z nie mbuna. Mimo, że wielu akwarystów bardzo chciałoby widzieć w swoim akwarium z mbuna np. przedstawicieli Aulonocara, nie jest to najlepszy pomysł. W większości przypadków połączenie to nie tylko łamie dwie powyższe zasady (większość mbuna to agresywni i terytorialni roślinożercy, a Aulonocary to spokojne ryby żywiące się skorupiakami znalezionymi w podłożu), ale również zakłada połączenie gatunków zamieszkujących całkowicie odmienne środowiska. Mimo, iż wielu uważa, że już ograniczenie się do gatunków pochodzących z jeziora Malawi pozwoli nam na stworzenie akwarium biotopowego, to nie jest to do końca prawdziwe stwierdzenie. Przedstawiciele mbuna, to gatunki zamieszkujące w dużej mierze skalne rafy, zazwyczaj położone niedaleko brzegu. Natomiast gatunki z grupy nie mbuna, to głównie ryby zamieszkujące otwarte piaski, lub żyjące w toni wodnej. Tak więc, mimo iż obie grupy zamieszkują to samo jezioro, to nie spotykają się w nim tak często, jak mogłoby się wydawać.

 

MOŻE JEDNAK SPOKOJNE XXL?

Jeśli dysponujemy trochę większym zbiornikiem i nie bawią nas tak agresywne ryby, jak większość gatunków z grupy mbuna, powinniśmy zdecydować się na trochę większe i spokojniejsze malawijskie pielęgnice z grupy nie mbuna. W takim przypadku jednak zasady doboru gatunków oraz wielkości akwarium są trochę inne. Minimalnym akwarium jednogatunkowym z Aulonocarami- jednymi z najmniejszych i najspokojniejszych przedstawicieli nie mbuna, powinno być 200l (100cm). Jest to jednak trochę „naciągnięte” minimum, w którym spokojnie żyć mogą tylko młode ryby, nie przekraczające 10cm. Tak więc taki zbiornik jest odpowiedni tylko na początek przygody z malawijskimi „pawiami” (jak częstowane są Aulonocary). Dla dorosłych ryb tego gatunku powinniśmy przeznaczyć akwarium o długości 120cm i pojemności 240l, a możliwość połączenia kilku gatunków da nam dopiero akwarium 150cm. Oczywiście te kilka gatunków musi być starannie dobrane- powinny to być spokojne i możliwie jak najmniejsze ryby. W praktyce najlepszymi kandydatami na obsadę takiego zbiornika wydają się być przedstawiciele Copadichromis, Placidochromis, Protomelas (małe gatunki, jak np. steveni), czy wspomniane wcześniej Aulonocara. Również ilość ryb w akwarium jest inna, niż w przypadku mbuna- tutaj wartości rzędu 15l na każdą rybę uważane są za kontrolowane przerybienie, a dopiero powyżej 20 l wody/szt. da rybom odpowiednią swobodę.

 

Ustalenie odpowiedniej obsady akwarium z pyszczkami z jeziora Malawi nie jest rzeczą trudną. Znajomość kilku podstawowych zasad, oraz odrobina wysiłku polegającego na przestudiowaniu opisów poszczególnych gatunków pozwoli nam wybrać nie tylko poprawną pod każdym względem, ale również ciekawą i bajecznie kolorową obsadę.

 

PRZYKŁADOWE OBSADY:

 

200l (100cm)

-Pseudotropheus saulosi 2+5

-Labidochromis caeruleus 1+5

Oba gatunki uważane są za spokojne, mają podobne wymagania żywieniowe- skorupiakożernym yellow na pewno będzie odpowiadała dieta zalecana saulosi, którym dodatek skorupiaków wyjdzie tylko na zdrowie.

 

 

240l (120cm)

-Pseudotropheus demasoni 3+7

-Maylandia estherae 1+4

Obsada polecana raczej doświadczonym akwarystom. Oba roślinożerne gatunki przejawiają raczej duży stopień agresji. Hodowla P.demasoni zalecana jest tylko w dużych stadach.

 

 

375l (150cm)

-Labeotropheus trewavasae 1+5

-Pseudotropheus socolofi 1+5

-Pseudotropheus elongatus 1+5

Trzy gatunki średnio agresywne. Dieta wszystkich gat. Powinna zawierać duże zawartości składników pochodzenia roślinnego. roślinnego. P. elongatus i P. socolofi większość czasu spędzać będą w pobliżu skał, L. trewavasae ożywi zaś toń wodną

 

 

375l (150cm) z nie mbuna

-A. baenschi 3+6

-P. electra 1+5

-C. borleyi 1+4

Stosunkowo łagodne gatunki nie mbuna o zróżnicowanym ubarwieniu. Soczyście żółta Aulonocara będzie kontrastowała z pastelowo błękitną P. electra oraz niebiesko-czerwonym. C borleyi

 

invalid email address