Witam szanownych forumowiczów, sympatyków i  gości serwisu Klubu Malawi.
Posiadam baniak 450 litrów (150x50x60) z obsadą ok.25 mbuniaków na „pół dorosłych”. Filtracja wew. - Resun 2000 l/h, zew. - kubeł Fluval 304 o pojemności złoża 6,6 l.
Jako, iż od dłuższego czasu zmagam się z wysokim stężeniem  azotanów w akwarium(NO3=50), postanowiłem wyjść naprzeciw i zmontować coś, co radykalnie zmniejszy wartość NO3 w akwarium. Wybór padł na denitrator. Jednak po dłuższych konsultacjach z innymi klubowiczami, oraz osobami, które deni odpalały temat odpuściłem – za dużo zabawy z odpaleniem. Nie pozostało nic innego, jak filtr hydroponiczny, któremu ów artykuł jest poświęcony.
Zasilaniem filtra miał zająć się kubełek, gdyż nie widziałem powodu, by instalować dodatkową pompę zasilającą hydropona.
Na początek trzeba by było jakąś półkę zmajstrować. W znajomej hurtowni zamówiłem płyty, poskręcałem w domu i wyszło coś takiego.
Do wykonania filtra użyłem doniczki plastikowej o długości 80cm, co ważne bez otworów w dnie. Jak wygląda podłużna donica na kwiaty, każdy wie.
Teraz trzeba było wymyślić coś, przez co woda mogłaby się spokojnie przelewać, nie zalewając nam pokoju. Idealnie do tego celu nadał się przelew z wanny starego typu, który przyozdobiony w redukcje za pomocą ognia przybrał taki kształt.
Dobra, przelew gotowy. Teraz pora zainstalować go w donicy . Za pomocą otwornicy
wywierciłem otwór w bocznej ściance doniczki i wkręciłem przelew na ciasno, zakładając uszczelki z dwóch stron. Wygląda to tak:
No więc teraz nie pozostało nic, jak tylko zrobić coś, co będzie zasilało filtr. Z kawałka rurki do zimnej wody powstała deszczownia. Trzymały ją dwa uchwyty do świetlówek  przykręcone na wkrętach .

Filtr prawie gotowy.
Jako podłoże użyłem keramzytu, który po dokładnym płukaniu oraz sparzeniu wrzątkiem  wylądował w doniczce. Warto zalać keramzyt i wyłowić pływające elementy, gdyż mogą one dostać się do sitka i blokować przepływ.
W łazience odbył się pierwszy test szczelności układu, oraz test odprowadzania wody przez przelew wannowy. I tu miłe zaskoczenie – nawet woda z prysznica pod wysokim ciśnieniem, nie była w stanie przelać donicy. Więc wszystko na dobrej drodze.
Sadzimy kwiaty. Jako zielsko posłużyły mi bambusy oraz skrzydłokwiaty. Co prawda z uprawy ziemnej, ale mam nadzieję, że się przyjmą ( jak nie, to zmienimy na cos bardziej hydroponicznego). Tu musiałem poprosić żonę o pomoc – wyobraźcie sobie Jej minę, gdy w dzień Wigilii poprosilem, żeby coś skomponowała do donicy;) . Wyszło ślicznie, jak obraz z ręki mistrza.
Człowiekowi morda się cieszy, jak tak gładko idzie. Teraz tylko otwór w pokrywie do odprowadzenia wody
i odpalamy maszynę. Zasilanie bezpośrednio z kubełka, wiec tylko podpiąć pod deszczownie i hulanka.
Woda się leje, człowiek ucieszony. Jednak coś głośno – woda przepływająca do przelewu siorbała – coś jak kończy  się woda w wannie jak się spuszcza wodę. Ale co tam – przyzwyczaimy się :). Niestety w nocy dzieci nie dały spać, żona też. Nie pozostało nic innego, jak przełożyć zasilanie do akwarium. Niedobrze. Coś trzeba wymyślić.
Trójnik. Tak. Zwykły ogrodowy trójnik . Rozdzielę przecież moc między powrót do akwa a dopływ do donicy. Tak też się stało.
Teraz pora na przyłączenie węży i będzie komplet.

Następnie metodą prób i błędów wyregulowałem przepływ do poziomu niesłyszalności ( z czego najbardziej się żona cieszy ). Efekt końcowy


Kosztorys :

- donica – 9 zł
- keramzyt – 10 zł
- trójnik z nyplem ½ cala – 14 zł
- węże oraz zaciski – miałem w domu ale to koszt ok. 10 zł.
- rurka pcv na deszczownie – free
- półeczka – free.

Teraz pozostaje czekać, aż rośliny zapragną NO3 którego mam w akwarium naddatek.Pozostaje czekać, lecz na pewno wraz ze zmianami NO3 będę informował Was na forum.

Pozdrawiam,
slawekosw
invalid email address