| Pseudotropheus polit |
|
| Opisy gatunków |
| Wpisał Marcin Szmel |
| Poniedziałek, 17. Lipiec 2006 16:54 |
|
Odkrywca i rok odkrycia
Pseudotropheus polit to
stosunkowo nowy przedstawiciel malawijskiej fauny. Opisywany od roku
1990 (Ad Konings), pierwotnie jako Pseudotropheus sp. "variable".
Ostateczna pozycja tej absolutnie wyjątkowo i unikatowo ubarwionej
ryby w taksologii z pewnością nie została jeszcze ostatecznie
określona. Ogólna charakterystyka
Pseudotropheus polit spotykany jest kolejnym gatunkiem reprezentującym
wody Lion`s Cove. Wszystkie wiarygodne i potwierdzone informacje
dotyczące jego stanowisk w jeziorze dotyczą właśnie tego
siedliska. Rozmiary
Jest to raczej niewielki pyszczak. Za górną granice
osiąganych rozmiarów przyjmuje się 10 centymetrów, choć zazwyczaj ryby
osiągają około 8 cm. Samce zazwyczaj są minimalnie większe.
Rozróżnienie płci u ryb tego gatunku nie powinno sprawiać kłopotu,
zwłaszcza w odniesieniu do oryginalnego i nie spotykanego
w jeziorze ubarwienia samców. Dymorfizm u osobników dorosłych
przejawia się przede wszystkim w ubarwieniu. Możemy je rozpoznać
już u rybek o długości 4-5 cm. Płeć osobników mniejszych
można określać jedynie hipotetycznie, na podstawie różnic tempa wzrostu
czy obserwacji zachowania (samce dorastają szybciej, są tez wyraźnie
agresywniej zorientowane. Zachowanie w akwarium Niestety, akwaryści muszą uważać, by nie ulec zbyt pochopnie urodzie i niewielkim rozmiarom tej rybki. Jest to gatunek jednoznacznie agresywny, zarówno wewnątrz, jak i międzygatunkowo. Utrzymanie większej liczby samców - a ich uroda skłania do tego każdego hodowcę - oznacza zagospodarowanie naprawdę dużego zbiornika i budowę mocnego, wielogatunkowego zespołu, tak by równomiernie rozłożyć agresję. W małym zbiorniku samce mogą walczyć aż do śmierci, podobnie jak to ma miejsce np. u Pseudotropheus demasoni. Wobec innych ryb P.polit jest agresywny przede wszystkim broniąc swego rewiru. Może wdawać się w utarczki nawet z większymi i mocniejszymi rybami, ryzykując poważne kontuzje. W małym zbiorniku, przy braku innych zagrożeń, pojedynczy dominujący samiec może stać się poważnym prześladowcą małych Labidochromis czy Iodotropheus. Nie jest także odpowiednim towarzystwem dla Melanochromis, które będą z nim konkurować o podobne rewiry. Rozmnażanie Tarło przebiega w sposób typowy dla zdecydowanej większości Mbuna. Mogą do niego przystępować już całkiem młode samiczki, o długości zaledwie 3,5-4 centymetrów. Z kolei 4 lub 5 centymetrowe samce mogą być już w pełni wybarwionymi rybami z własnym rewirem i pozycja w zbiorniku! Nawet jeśli zapewnimy przewagę samic nad samcami i duży zbiornik z mnóstwem kryjówek, może się okazać koniecznym izolowanie samicy. Warto to zrobić, gdyż wylęg jest raczej drobny (niewielkie rozmiary dorosłych) i nie będzie miał w akwarium ogólnym dużych szans na przeżycie. Z tarła uzyskujemy zazwyczaj kilkanaście młodych, zdecydowanie częściej poniżej dziesięciu, niż około dwudziestu. Żywienie Dieta tego gatunku powinna opierać się na zróżnicowanym pokarmie pochodzenia roślinnego. P.polit równie chętnie zjada pokarmy sztuczne, co sałatę czy ogórka. Często przeczesuje glony porastające skały w akwarium, możemy zatem także prowadzić dokarmianie glonami. Dietę uzupełniamy o drobne skorupiaki i larwy owadów. Sugerowane rozmiary akwarium P.polit powinien być hodowany w możliwie dużych zbiornikach. Nie jest wskazana nawet jednogatunkowa hodowla w akwariach małych - wówczas agresja samca obrócić się może przeciw samiczkom. Jeśli chcemy utrzymać przynajmniej dwa samce, akwarium powinno mieć 150 centymetrów długości. Uwagi
Pseudotropheus polit jest praktycznie nieosiągalny
w powszechnym obrocie handlowym. Jest faktycznie trudną ryba
handlową, gdyż nawet młode, "nieatrakcyjne" bo nie wybarwione samce,
potrafią skutecznie eksterminować się w małym zbiorniku sklepowym.
Agresja jest więc chyba główną barierą upowszechniania się gatunku. Na
Zachodzie spotykany jest on zdecydowanie częściej, choć jako gatunek
względnie "nowy" także nie jest obecny w dużej liczbie. Przekłada
się to na jego niestety, wysoką cenę. Zainteresowani muszą zatem udać
się po te piękności za zachodnią granicę z dosyć pokaźnym zapasem
gotówki.
Marcin Szmel
|
