Kilka dobrych rad odnośnie pielęgnacji Pseudotropheus saulosi Email
Okiem hodowcy
Wpisał harisimi   
Wtorek, 28. Marzec 2006 12:32

        Moją przygodę z tym gatunkiem ryb rozpocząłem od zakupu w miejscowym sklepie akwarystycznym 8 sztuk, rybek mierzących około 2,5 - 3 centymetra. W moim 240 litrowym zbiorniku pływało już 8 szt. Labidochromis caeruleus, które były znacznie większe i zadomowione w zbiorniku od 2 miesięcy. Dominujący w zbiorniku samiec  miał ok. 6 cm pozostałe od 4 cm do 5 cm . Parametry wody były dobre choć nie idealne, temperaturę utrzymywałem na poziomie 26°C, twardość ogólna wynosiła 6°, twardość węglanowa 10°, PH 8,0. Tylna ściana do wysokości około 2/3 zbiornika a miejscami 1/3 zbiornika ma ułożoną półkę skalna, z naturalnych płaskich kamieni.
 

        Rybki tej wielkości są jednakowe, pomarańczowe i w zależności od nastroju i pozycji w stadzie z brązowymi czarnymi pasami różnej intensywności. W odróżnieniu od większych współmieszkańców trzymały się w zwartym stadzie i bardzo intensywnie żerowały na skałach porośniętych glonami. Labidochromis-y całkowicie je lekceważyły, tylko czasami pokazując kto rządzi w zbiorniku. Już po około miesiącu, początkowo u dwóch a następnie jeszcze u jednej sztuki zaczęły pojawiać się wyraźne pojedyncze atrapy jajowe. Następny miesiąc przyniósł tylko taką zmianę, że jeden z osobników zaczął robić się coraz bardziej szarawy i brzydki. Wyglądał tak jakby pomarańczowa rybka została pobrudzona. Była to dominująca sztuka i ciągle pomiędzy nią a dwiema rybkami z atrapami jajowymi, toczyły się walki. Rybki nie wykazywały jakiegokolwiek zainteresowania określonym rewirem w akwarium, swobodnie pływając po całym zbiorniku. Zakładałem że wszystkie te sztuki będą samcami, choć oczywiście nie byłem tego pewien. Rybki rosły wzmacniały się i wszystko wskazywało na to że czują się w zbiorniku bardzo dobrze. Mimo to byłem coraz bardziej niezadowolony z wyglądu tych rybek. Zdjęcia w Internecie, które skusiły mnie do rozpoczęcia hodowli tego gatunku, przedstawiały piękne samce, niebieskie w czarne pionowe pasy, tymczasem u mnie po trzech miesiącach jeden był szarawy, reszta nadal brudno pomarańczowa. Szarość samca tylko przy odpowiednim świetle przebłyskiwała na niebiesko. Szczerze mówiąc zacząłem wątpić czy z tak niepozornej rybki może wyrosnąć piękność przedstawiana na fotografiach. Zacząłem nawet podejrzewać, że na fotografiach ryby są „podrasowane” odpowiednimi zabiegami fotografa. W międzyczasie dokupiłem 8 szt. Pseudotropheus socolofi i ich błękit jaszcze bardziej uwydatniał „brzydotę” saulosi. Minęły następne dwa miesiące i ... brzydkie kaczątko zaczęło przemieniać się w łabędzia. Samice pozostały pomarańczowe ale wszystkie trzy samce stawały się coraz bardziej niebieskie a szczególnie dominująca sztuka zaczęła robić się bardzo ładna. Szary zmieniał się stopniowo w szaro-niebieski, z coraz większą przewagą tego drugiego, coraz bardziej czerniały też pasy. Cierpliwość się opłaciła po około pół roku pobytu w moim akwarium samce wzbudzały coraz większy zachwyt tak wśród moich znajomych jak i u mnie samego. Ujmujące było też zachowanie tego gatunku. Dominujący samiec wybrał sobie grotę w centralnym punkcie zbiornika i walczył o nią z dwoma pozostałymi samcami. Praktycznie wszystkie sztuki były do rozpoznania, gdyż miały indywidualny rysunek na ciele i różne natężenie czerni na pysku i brzuchu. Ciekawe jest również to, że dominującą sztuką wcale nie była sztuka największa a mimo to właśnie ta ryba pierwsza się wybarwiła i tempo wybarwiania było wprost proporcjonalne do pozycji w stadzie. Dominująca sztuka raczej nie dawała się pokonać ale mimo wszystko siły były stosunkowo wyrównane. Ujawniła się jeszcze jedna ich fajna cecha, samiec gdy pokonał przeciwnika odpływał kilkanaście centymetrów i natychmiast wracał do groty. W krótkim czasie swoje rewiry określiły następne samczyki i walki toczyły się zazwyczaj na granicach tych rewirów. Samice pływały natomiast w toni wodnej i były wabione w rewiry samców, które to napinały płetwy i tanecznymi pląsami zwabiały je do groty, bądź nad kamień, gdyż takie następne miejsce na wierzchu półki skalnej wybrał sobie dominujący samiec. Po 5 miesiącach nastąpiło pierwsze tarło, niestety nieudane, gdyż samica po kilku dniach połknęła ikrę. Później tarła następowały już regularnie, trzy samice wychowywały młode, natomiast dwie największe i dominujące, notorycznie po kilku dniach traciły ikrę. Moje zadowolenie i radość zmącił „bloat”, który „wymordował” mi 6 dorosłych ryb zanim zacząłem je leczyć. Kuracja Metronidazolem i Bactopurem direct, przyniosła znakomite wyniki i całkowicie wyleczyła 2 pozostałe i również zainfekowane sztuki. Samca i samice. W zbiorniku ogólnym wypuszczone zostały przez samice młode saulosi i udawało im się kilkanaście dni skutecznie ukrywać w skałach. Wyłapałem je do „kotnika” i wychowałem. Teraz mam już odtworzoną hodowle tego pięknego pyszczaka. Pływają w zbiorniku ogólnym obecnie już 450 litrowym z labidochromis caeruleus, pseudotropheus socolofi, aulonocarami sp. red, sp. rubin red i melanochromis cyaneorhabdos.

        Śmierć moich rybek była spowodowana lekceważeniem dobrych rad odnośnie diety ryb. Pseudotropheus saulosi nie jest podobnie jak labidochromis caeruleus typowym planktonożercą. Moje doświadczenia jednoznacznie wskazują, że jego upodobania są jednak bardziej roślinożerne. To ten gatunek spośród wszystkich moich rybek najczęściej obgryza glony z półki skalnej, uwielbia sparzoną sałatę i płatki owsiane. Zresztą jako jedyny gatunek zapadł na „bloat”, gdy przez około 2 miesiące żywiłem ryby praktycznie tylko żywą larwą czarnego komara. Pierwszą radą jest więc nie lekceważenie faktu "roślinożerności" tych rybek. Roślinożerności nie można traktować w sensie dosłownym. Jest to roślinożerność relatywna w stosunku do innych wszystkożernych pyszczaków. Odnośnie doboru proporcji płci radzę układ, trzy samce na kilka samic od 5 w górę. Samiec Pseudotropheus saulosi jest rybą typowo terytorialną. Każdy z samców zajmuje swój rewir i zawzięcie go broni. Inny samiec nawet gdy chwilowo pokona słabszego przeciwnika zaraz wraca do swojego rewiru i nie ściga przeciwnika zbyt gwałtownie. Warunkiem jest oczywiście dostatecznie długi zbiornik co najmniej 120 cm . W mniejszym zbiorniku lepiej aby samiec był jeden. Oczywiście samce muszą być mniej więcej takiej samej wielkości aby była pomiędzy nimi zachowana swoista równowaga. Wyżej cenie układ z trzema samcami ze względu na to, że jeden samiec tylko w chwilach przepędzania przeciwnika reprezentującego inny gatunek lub zalotów do samicy prezentuje wspaniałe barwy. Gdy samce są trzy, walczą ciągle pomiędzy sobą i dzięki temu są cały czas piękne. Poza tym samice mają więcej czasu na regeneracje sił po odbytym tarle ponieważ samce są wtedy o wiele mniej zapalczywe w zalotach. Samice zachowują się zupełnie inaczej. Pływają po całym zbiorniku i rywalizują miedzy sobą raczej trzymając się razem, szczególnie w chwilach zagrożenia. Nie polecam układu z dwoma samcami bo zbyt łatwo jeden może zdominować drugiego i wtedy może na stałe go przepędzać. Zdominowany samiec jest mało atrakcyjny, blado niebieski z zanikającymi czarnymi pionowymi pasami. Rybki są bardzo żywe i cały czas mają zajęcie. Samce albo walczą albo się zalecają albo wykonują „prace budowlane”. Jeden z moich samców wybrał jako rewir grotę pod najniższym poziomem kamieni, przebudował ją tak, że dokopał się dna zbiornika. Każde wyłapywanie samic z młodymi celem późniejszego wychowania młodych, pociągało za sobą rozbieranie półki skalnej i przy okazji zasypywanie tego dołka. Po kilku godzinach samiec odtwarzał swój rewir, przenosząc nawet sporej wielkości kamyki ( na dnie mam piasek, żwirek i drobne kamyki ).

        Nie można w zbiorniku trzymać zbyt wielu ryb o podobnych zachowaniach, czyli wykazujących ściśle terytorialne zachowania. Przykładem takiej ryby jest pseudotropheus socolofi. Oba gatunki mam we wspólnym zbiorniku. Socolofi są młodsze więc dopóki nie były dojrzałe płciowo nie było problemu. Problem pojawił się gdy podrosły i okazało się, ze na 8 sztuk jest aż 5 samców. Samce podobnie jak samce saulosi, zaczęły kopać dołki w piasku i zawzięcie walczyć o rewiry i to zarówno pomiędzy sobą jak i z samcami saulosi. Na dnie nastąpiło przerybienie a dominujący samiec socolofi zaczął wypierać najsłabszego z samców saulosi. Gdy silniejsze zaczęły robić się także pozostałe samce socolofi, zdecydowałem się zostawić jednego samca, gdyż akurat u tych pyszczaków samice niewiele ustępują urodą samcom. Problem się skończył i wszystkie ryby żyły w miarę stałej hierarchii. Niestety socolofi był coraz silniejszy i pozostał jeden samiec saulosi. Zbiornik 120 cm okazał się za mały. Jedyny pozostały ze „starej” obsady saulosi powoli został zdominowany przez samca socolofi. Moja interwencja okazała się znowu niezbędna dopiero połączenie zmiany zbiornika na 150 cm, zmiana samca socolofi i dojrzewanie 2 młodych samców saulosi przyniosło pożądany efekt w postaci pełnego wybarwienia dorosłego samca. Niestety na powrót do układu z pięknie wybarwionymi 3 samcami przyjdzie mi poczekać aż do czasu gdy młode „wilczki” będą mogły postawić się dominantowi. W związku z tym doświadczeniem prawdziwa wydaje się teza o braku możliwości hodowli pseudotropheus saulosi z zawadiackim pseudotropheus demasoni. Ten drugi jest znacznie silniejszy i podobny do samca saulosi zarówno w wyglądzie jak i zachowaniu. Taki układ najprawdopodobniej skończyłby się śmiercią saulosi. Idealnymi partnerami są natomiast labidochromis caeruleus jak i iodotropheus sprengerae, które wykazują „czasowy terytorializm” w przypadku tych pierwszych i są słabsze w przypadku drugich. Samce „yellow” zajmują groty czy dołki podczas tarła, później traktują je znacznie luźniej niż saulosi czy socolofi. Poza tym ryby te bardziej interesują się walkami wewnątrzgatunkowymi niż rywalizacją z innymi gatunkami.

        Podsumowując stwierdzam, że pseudotropheus saulosi jest ślicznym, łagodnym pyszczakiem, bez problemu współżyjącym z innymi łagodnymi pyszczakami z grupy mbuna. Gdy wypełni się podstawowe zasady odnośnie doboru gatunków, karmienia i wielkości zbiornika, można naprawdę być nie tylko zadowolonym ale i dumnym z tej niepozornej w młodości a pięknej w wieku dojrzałym rybki z jeziora Malawi.

 

Nie masz uprawnień do komentowania.