petPublicationsLogo

www.petpublications.pl

www.magazynakwarium.pl

www.zeszytyakwarystyczne.pl

www.akwariumweb.pl

www.zeszytyterrarystyczne.pl

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

54ZA fb niefoto

Paweł Korzec

Koralowce niefotosyntezujące – klejnoty z dna oceanu

Rafy koralowe niezmiennie kojarzą się ze skąpanymi w słońcu przybrzeżnymi wodami, gdzie świetlne refleksy migoczą pośród skał. Na płyciznach światło jest początkiem całego życia. Co jednak dzieje się w głębszych partiach wody, na przedzboczu rafy? Czy jest to pustynia, pozbawiona całkowicie życia? Wręcz przeciwnie, silne prądy morskie nanoszą bogactwo fito–, zoo– i bakterioplanktonu, który jest skrupulatnie wyłapywany przez wyjątkową grupę organizmów, dla których światło jest zbędne. Określa się je mianem korali niefotosyntezujących, a ich kolory i kształty powodują szybsze bicie serca każdego akwarysty morskiego.

Zazwyczaj przygoda z „niefoto” rozpoczyna się od wypatrzenia i zakupu w sklepie bajecznie kolorowego okazu jednego z tych korali. Często również można dostać egzemplarze w kiepskiej kondycji jako gratis. Wówczas akwarysta chucha, dmucha i stara się zapewnić jak najlepsze warunki nowemu nabytkowi, co wiąże się z wertowaniem prac, przeglądaniem internetu i rozmowami z bardziej doświadczonymi koleżankami i kolegami. Po załapaniu bakcyla w zbiorniku pojawiają się kolejne pozbawione zooksantelli koralowce. Właściciel szybko dochodzi do wniosku, że albo ograniczy karmienie (co niekorzystnie odbije się na kondycji podopiecznych), albo poziomy azotanów i fosforanów poszybują do góry, co z kolei spowoduje wysyp glonów i innych niechcianych plag. Najlepszym rozwiązaniem jest postawienie osobnego, „niefotosyntezującego” zbiornika. Możliwe jest co prawda rozbudowanie istniejącego już systemu o takie akwarium, jednakże moim zdaniem nie jest to dobry pomysł: zwiększamy wprawdzie ilość wody, jaka krąży w obiegu, co przyczynia się do lepszej stabilizacji parametrów fizykochemicznych wody, jednakże w znaczący sposób obciążamy istniejący już zbiornik. Jak powinno być zorganizowane takie akwarium?

Karol Kopeć

Skały w akwarystyce

53ZA fb skaly

Akwarystyka jest dziedziną powiązaną z wieloma naukami przyrodniczymi. Obok biologii, ekologii, chemii i wielu innych dziedzin naukowych swoje miejsce ma też geologia. Nauka ta (z łac. Geos – Ziemia, logos – słowo, nauka), jak sama nazwa wskazuje, jest dziedziną zajmującą się naszą planetą – jej historią, budową oraz procesami, które ją zbudowały i cały czas kształtują. Artykuł ten będzie bardziej skierowany w stronę kilku ściśle powiązanych ze sobą działów tej nauki: geochemii, mineralogii oraz petrografii, czyli nauki o skałach. Każdy, nie tylko akwarysta, na co dzień ma styczność z minerałami i skałami, choć często nie ma nawet o tym pojęcia. Zupę doprawiamy solą kuchenną, czyli halitem, stąpamy po posadzkach z marmuru lub granitu, czy chociażby używamy produktów będących pochodnymi różnych kopalin, jak np. ropa naftowa.

52ZA fb utaka

Wojciech Sierakowski

Malawi: Grupa Utaka

Komponując obsadę w naszym akwarium, zwykle mamy pewien problem. Miłośników endemicznych pielęgnic z ogromnego, afrykańskiego jeziora Malawi dotyka przysłowiowa klęska urodzaju. W jeziorze tym różnorodność pielęgnic jest tak duża (ponad 800 gatunków), że wybór jest bardzo trudny. Malawista chciałby mieć wszystkie pyszczaki. Niestety, jakiego nie miałby zbiornika, zawsze może posiadać tylko niewielką część gatunków. Komponowanie obsady obarczone jest ograniczeniami natury nie tylko „lokalowej”, ale również wiąże się z temperamentem ryb. Pielęgnice z grupy Utaka, które pragnę przedstawić, to bez wątpienia łagodniejsza część świata pyszczaków. Postaram się pogłębić wiedzę Czytelników na ich temat, gdyż mają one wiele zalet i są to piękne ryby. Wybierając pyszczaki relatywnie łagodne, nie możemy ich łączyć z takimi, których temperament jest zbyt wybujały, gdyż narazimy te spokojniejsze na stres, a nawet śmierć. Ich delikatność i spokojniejsza natura klasyfikują wg mnie tą grupę na drugim miejscu w skali agresji po grupie Aulonocara, którą przedstawiłem już Czytelnikom [patrz Zeszyty Akwarystyczne nr 12/2013 oraz Baza Artykułów Akwarystycznych i Terrarrystycznych na petpublications.pl – przyp. red.]. Rywalizować o to miano mogą z nimi równie łagodne ryby z rodzaju Placidochromis. Nikły stopień agresji dla jednych jest ogromnym plusem, a dla innych wadą i ma związek z planowaną konkretną obsadą zbiorika. Osobiście bardzo cenię przedstawicieli gatunków zaliczanych do tej grupy nie tylko ze względu na temperament, ale również ze względu na to, że pyszczaki te nie są przywiązane do dna, a, pływając w toni, świetnie uzupełniają obsady z innymi łagodnymi, bądź co najwyżej średnio agresywnymi pyszczakami.

invalid email address