| Jak powstawał mój zbiornik 1300 litrów |
|
| Zrób to sam | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Wpisał Dominik Szulc | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Poniedziałek, 16. Listopad 2009 14:50 | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Jak to bywa za dzieciaka zawsze chciałem mieć jakieś zwierzątko w domu i zawsze podobało mi się akwarium u kolegi na piętrze (mały baniak z gupikami). Ale pokój, w którym mieszkałem dzieliłem z siostrą a rodzice nigdy nie chcieli się zgodzić na akwarium. Jakiegoś roku dostałem w prezencie żółwia wodnego z całym osprzętem, więc rodzice zmuszeni zostali do za akceptowania jakiś zwierząt w domu. No żółwik sobie był ładnych parę lat (a ja cały czas myślałem o rykach), ale trudno nie to nie. Na osiemnaste urodziny od mojej dziewczyny (teraz żony) dostałem?? heh żółwia greckiego. Kolejne szkło stało na szafce, ale nadal były nudy nic się w tych zbiornikach nie działo. Jak przyszedł czas ślubu i wyprowadzenia się z domu to żółw wodny poszedł do szwagra (do dzisiaj żyje i ma przeszło kilo), a grecki został u siostry i zmarło mu się. Kiedy w końcu byłem już "na swoim" zacząłem poważnie myśleć o jakimś baniaku. Oczywiście nie przyszło to łatwo, bo zawsze były jakieś ważniejsze wydatki no i trzeba było przekonać żonę. Z roku na rok sobie odpuszczałem, ale po 5 latach (2004) zacząłem odkładać fundusze na akwarium. W miedzyczasie wpadła mi w ręce książka Krzysztofa Kaźmierczaka "Malawi piękno i pasja" - i tu zaczęło się na poważnie. Po przeczytaniu tej książki już wiedziałem, jakie ryby chce posiadać w swoim akwarium- (no i oczywiście wydawało mi się, że już wszystko wiem na temat pysków).
Zaczynając do pomiaru pokoju wyszło, że mogę spokojnie postawić baniak 150*50*50, ale pojawił się mały problem, bo mieszkałem na zaadoptowanym strychu w 109 letniej kamienicy i zaczęło mnie zastanawiać czy wytrzyma strop? Nic powiedziałem "A" czas powiedzieć "B", przyszedł czas na szafkę. Zrobiłem ją z drewnianych belek, na 6 nogach, wszystko stało na płycie. Całość została obita boazerią a na tył poszła zwykła dykta. Jako blat dałem dwie meblowe płyty. No nareszcie było widać jakieś efekty. Szafka wykonana hmmm miałem duży problem z podniesieniem jej, więc znowu wrócił problem czy wytrzyma strop?, więc zacząłem poszukiwać odpowiedzi. Internet - "budownictwo" i nic załamanie w pewnym momencie trafiłem na forum strony www.polskie malawi.pl i w tym momencie stwierdziłem że moja wiedza na temat Malawi jest nijaka a powiedziałbym nawet że żadna. Po "przekopaniu" forum dowiedziałem się jak i gdzie można postawić akwarium. Hmmm ale co tu zrobić ja szafka już jest? i może stać tylko w tym miejscu (szczęście moje że była to nośna ściana). Po obliczeniach szafka + baniak + woda + tło+ dekoracja i osprzęt z górką około 700kg. A jak by tego było mało na forum dostałem kilka niepokojących odpowiedzi. Co tu zrobić??
Odwiedziłem kilka warsztatów samochodowych w poszukiwaniu plastikowych baniek po oleju, w końcu trafiłem na warsztat gdzie naprawiają sprzęt ciężarowy i zacząłem zwozić do domu bańki po 30, 25 litrów. Napełniałem je wodą i stawiałem na szafce. Stwierdziłem, że jest to najlepszy i najtańszy sposób sprawdzenia czy to wszystko wytrzyma (teraz już tego bym nie zrobił smród oleju po zmieszaniu z wodą jest straszny ). Wszystko stało tak przez około 5 miesięcy i nic się nie stało, więc nadszedł czas zamówienia szkła. Z tym też była szopka, bo nie powiedziałem facetowi ze mieszkam na 4 piętrze bez windy i jak przywiózł baniak to trochę marudził, ale na szczecie miał kolesia, więc jakoś to wnieśliśmy. No szkło jest to czas zabrać się za tło. Kupiłem masę łupka filitowego młotkiem pokruszyłem go na mniejsze bryły, które potem kleiłem na kasetony i takie elementy 50*50 wklejałem do baniaka. Tło zajęło mi kolejne 2 -3 miesiące. Następnie odwiedziłem sklep akwarystyczny i kupiłem resztę osprzętu dwa wewnętrzne, grzałki, piasek itd. Baniak sobie dojrzewał a ja znowuż zaczerpnąłem wiadomości na forum, co do obsady. Po około miesiącu już pływały pyski a mi do skończenia została tylko pokrywa. Efekty tego przedsięwzięcia widać tu:
lub tutaj . No to by było na, tyle jeśli chodzi o moje początki. To szkło stało u mnie jakieś 3 lata, później wydarzyły się dziwne sprawy związane ż życiem prywatny i baniak musiał zostać sprzedany a ja w raz z cała rodziną przeprowadziłem się z Poznania do Warszawy (aktualnie i chyba już na zawsze do Marek). Od stycznia 2008 roku zaczęliśmy z żoną szukać mieszkania do kupna, co nie było proste, bo od samego początku jak wylądowałem w Warszawie wiedziałem, że będę stawiał duży baniak a to wiązało się z odpowiednim pomieszczeniem. Zawsze coś nie pasowało jak nie cena to brak odpowiedniej przestrzeni lub odległość do centrum, już miałem sobie dać na jakiś czas spokój z szukaniem mieszkania, ale trafiliśmy na pewną ofertę, która okazała się trafnym wyborem. Wszystko pasowało, dwa miesiące formalności i od czerwca się wprowadzaliśmy. PROJEKT I (klęska) Kiedy już mieliśmy wszystko ogarnięte przyszedł czas na dokładne pomiary miejsca gdzie będzie stało akwarium spokojnie 250*60*60. Kartka ołówek rozrysowałem sobie szafkę, z doświadczenia wiedziałem jak ma to wyglądać, ale zdawałem sobie sprawę, że na tym ma stać prawie 1,5 tony wiec musiało być to solidnie zrobione. Pytanie drewno czy metalowe kątowniki (kątowniki na pewno tańsze i na 100% wytrzymalsze), ale że nie mam w Warszawie znajomości i samochodu poza tym z topografią też nie za dobrze stwierdziłem, że uderzę w drewno. Parę telefonów do stolarza powiedziałem, co, z czym i jak i po tygodniu miałem już belki 70*4*4cm. Troszeczkę zmieniła się koncepcja i musiałem wprowadzić kilka modyfikacji. Mianowicie patrząc od góry szafki miały być dwie belki 250cm długości a do nich miały być po dokręcane nogi (w sumie 12), okazało się, że "trudno"- (cena) jest przetransportować tak długie gabaryty, więc stwierdziłem, że będę robił coś na wzór "skrzynek" i będę je łączył. Tutaj widać na zdjęciu jak to wygląda: Wszystkie belki łączyłem na klej i na metalowe kątowniki 3*3cm, a od frontu i od tyłu wszystkie poprzeczki górne i dolne oprócz kleju i kątowników jeszcze na śruby. Zdjęcie przedstawia jak to wygląda
Jeśli chodzi o jakieś problemy na tym etapie to większych nie było no możne z tym wyjątkiem, że jak bym miał te długie belki 250cm to nie musiałbym ich docinać tak jak te, co do milimetra (strasznie czasochłonna robota). No jeszcze żonka marudziła, że miesiąc po remoncie a ona w domu ma znowu syf, ale trudno heh jeszcze nie wie, co ją czeka. Wracając do tematu. Podczas składania ostatnich elementów (do dziś nie wiem jak to się stało) zabrało mi 5 belek ( nogi były, ale co z resztą?).
No nic runda do praktikera (szczęście, że przy domu) kupiłem brakujące elementy, ale nie było wymiaru 4*4cm, więc kupiłem troszeczkę szersze i nie oszlifowane. Na poprzeczki do środka mogło być. To zdjęcie przedstawia cały stelaż już z poprzeczkami Nie to by było zbyt piękne. W między czasie umieściłem zdjęcia i proces składania szafki na forum i tu się zaczęło. Słowa krytyki nie miały końca a ja nie wiedziałem, co zrobić. Niepokoiło mnie tylko jedno pytanie wytrzyma (tak jak ja sądzę) czy raczej wszystko się złoży jak domek z kart (tak jak sadzą forumowicze). No w sumie to długo nie musiałem czekać na odpowiedz. Po jakiś dwóch trzech miesiącach od złożenia szafki zaczęli grzać w mieszkaniach, szafka tak sobie stała i stała. Pewnego dnia przychodzę do domu a blat na środku jakoś tak dziwnie wygląda. Po otworzeniu szafki okazało się, że jak zaczęli grzać w mieszkaniu drewno zaczęło wysychać i wszystkie poprzeczki się porozchodziły o około 0,5cm. Długo nie podejmowałem decyzji, co dalej. Ten „wytwór” został rozebrany. Zły byłem na siebie, że wcześniej nie pomyślałem niepotrzebnie straciłem czas zacząłem to robić w czerwcu a skończyłem w październiku no i oczywiście strata pieniędzy. Pół roku walki i totalna klęska Po porażce z drewnianym dziwactwem podszedłem do sprawy bardziej odpowiedzialnie i jeszcze raz wszystko pomierzyłem przemyślałem i przed Bożym Narodzeniem w 2008 roku zamówiłem metalowy stelaż z profilu 50*30*3, miało to też wpływ na wyłudzenie o 20cm i poszerzenie o 10cm zbiornika. Zbiornik wydłużył mi się tylko, dlatego ponieważ na górę musiałem dać płytę meblową a one sprzedawane są w długościach 270cm, żal mi było docinać tą płytę, bo i tak musiałem płacić za całość. Wiec wpadłem na pomysł, że przytnę trochę blat kuchenny. Jedyna przeszkodą w tym pomyśle była żona. Musiałem przygotować grunt pod rozmowę typu, (co powiesz kochanie jak ci trochę zwężę blat w kuchni). Brew obawom poszło jednak gładko (tylko trzy dni marudzenia). Na początku wyglądało tak: Przed odebraniem stelaża przygotowałem sobie jeszcze podłogę zdemontowałem parkiet i wylałem masę samopoziomującą W końcu przyszedł czas na stelaż. Pojawił się mały problem i całe szczęście, że w miarę szybko się zorientowałem. Chodzi o to, że mam bardzo wąska klatkę schodową i z całym stelażem bym po prostu nie wszedł do domu. Musiałem go spawać z dwóch części w domu, ale proces ten poszedł gładko bez żadnych komplikacji. Po pomalowaniu stelaża czarna farbą przyszedł czas na zrobienie drzwi i obicie boków płytą. Płyt nie musiałem kupować, bo odzyskałem je ze starej szafki. Drzwi kleiłem okleiną
W miedzy czasie rozglądałem się za wykonawcą szkła. Ceny u producentów były delikatnie mówiąc wysokie. Ale trudno, co zrobić płacić i płakać, był tylko mały problem z klejeniem, bo nikt mi nie chciał zrobić tego w domu, a innej opcji nie było po pierwsze wąska klatka schodowa, po drugie ciężar szkła, a po trzecie producenci nie kleją w domu i nie wnoszą do domu, jednym słowem zamawiasz kurier dostarcza i radź sobie sam. Na całe szczęście nawiązałem kontakt z naszym formowym kolegą andrewem, który załatwił mi za naprawdę śmieszne pieniądze (w porównaniu do producentów) sklejenie zbiornika razem z sumpem, co najważniejsze w domu. Nie pozostało nic innego jak tylko umówić się na klejenie zbiornika. Cały proces trwał cztery godziny. W sumie nie wyobrażam sobie innej opcji jak klejenie tak dużego zbiornika w domu. No chyba, że parter lub winda i z sześciu chłopa. Efekt: Szkło zostało sklejone przed Wielkanocą 2009 i tak jak widać na zdjęciu stało razem z szafką na środku salonu do czerwca, co było spowodowane dziwną sytuacją, która miała miejsce. Mianowicie trudno jest ukryć przed sąsiadami fakt wnoszenia trzy metrowych tafli szkła do domu tym bardziej, że mieszka się w bloku. Różni ludzie różne rzeczy widzą i dziwne sytuacje potem wymyślają. U mnie było tak, od klejenia baniaczka minął może miesiąc i dostałem dziwne pismo od administracji budynku, że mam się wstawić na rozmowę. Jak było napisane tak zrobiłem poszedłem i zostałem trochę zaskoczony. Chodziło im o to czy mam pozwolenie od konstruktora bloku czy postawienie tak dużego akwarium w mieszkaniu na czwartym piętrze nie uszkodzi konstrukcji budynku. Okazało się, że całkiem niedawno w tym samym bloku tylko, że wejście obok koleś miał baniak 1500l na trzecim piętrze, który pękł. Zalane były wszystkie mieszkania poniżej łącznie z garażem. Okazało się, że koleś nie miał pozwolenia nie miał też ubezpieczenia i za wszystkie szkody musiał zapłacić z własnej kieszeni. Innym słowem mówiąc jak już administracja się dowiedziała to spokoju by mi nie dali. Z drugiej strony, co w moim mieszkaniu to moja sprawa i nikt mi nic nie zabroni. Ale nie będę ukrywał, że zacząłem się zastanawiać na wytrzymałością stropu. Nie pozostało mi nic innego jak uspokoić swoje sumienie i wrednych ludzi z administracji. Poszedłem do biura projektów załączyłem zdjęcia i napisałem prośbę o wydanie opinii na temat umieszczenia akwarium w mieszkaniu i nie pozostało nic innego jak czekać na odpowiedz (dwa tygodnie) okazało się, że przeszło miesiąc. Przez ten czas jak czekałem na odpowiedz zacząłem robić tło. Od samego początku miałem założone, że tło robię ze styropianu, pianki montażowej i CR65. Nie pozostało nic innego jak zakupienie potrzebnych materiałów i do dzieła. Na dno kupiłem styropian o grubości 1cm a na tło 2cm. Podocinałem wszystkie elementy styropian na dno przykleiłem na sylikon. Dlaczego zdecydowałem się na przyklejenie tak dużego tła do szyby? Z kilku powodów. Pierwsze bardzo duża wyporność tła nie wyobrażałem sobie jak by to wszystko miało utrzymać się pod poprzeczką a z doświadczenia wiem, że zdarzały się przypadki nawet przy małych tłach, że wyrywały poprzeczki. Po drugie chciałem zminimalizować wagę tła i nie chciałem umieszczać w piance żadnych kamieni by to tło dociążyć. Po trzecie za nieprzyklejonym tłem zbiera się brud, który jest bardzo trudno usunąć. Minusem przyklejenia tła do tylniej szyby jest to, że w razie, czego jest je bardzo trudno usunąć, bo zostają ślady silikonu, ale są bardzo dobre środki do usuwania resztek sylikonu, czasochłonne, ale skuteczne. Po wyschnięciu pianki styropian było bardzo ciężko przykleić do szyby, ponieważ pianka go bardzo powyginała. Musiałem zrobić specjalne podpórki by mi się te płyty nie odklejały. Wszystkie części strasznie mi prężyły, całe szczęście, że sylikon w miarę szybko wiąże. Wydaje mi się, że lepszym, ale trochę trudniejszym sposobem było by najpierw wklejenie samego styropianu a dopiero później nakładanie pianki tylko, że małymi ilościami by wszystko nie spadało i zdążyło trochę zaschnąć. W sumie jak na mój pierwszy kontakt z pianką montażową i pierwszą próbę wykonania tła takim sposobem, nałożenie „glutów” poszło mi całkiem sprawnie. Kolejna sprawa, na którą bym chciał tu zwrócić uwagę to jakość pianki, mianowicie teraz już po doświadczeniach mogę śmiało stwierdzić i się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że im tańsza tym lepsza. Jak napisałem na początku kupiłem piankę praktikera powiem tak, po wyschnięciu jej pianki nie dało się ciąć była tak twarda, mało tego podczas pierwszych prób rzeźbienia tej pianki okazało się że te „gluty” w środku są puste. Nie wiem czy to wina akurat tej pianki czy wszystkie tanie pianki takie są, ale naprawdę warto poświęcić kilka złotych więcej i kupić piankę trochę lepszą ja zainwestowałem w Soudala. Warto było zupełnie inne właściwości (łatwość obróbki i brak pustych miejsc w „glutach”). Tania pianka widać puste dziury. No nic zakup kilku puszek pianki i podejście drugie: Skoro pianka jest już docelowo uformowana czas na pierwszą warstwę CR65. W związku z tym, że pierwszy raz miałem do czynienia, z CR65 i nie wiedziałem jak pójdzie mi nakładanie tego na tło, to rozrobiłem sobie dość rzadką konsystencje by mieć czas na jakieś poprawki. CR nakładałem małym pędzlem, i wszystko robiłem w szkle (całe szczęście, że baniak jest na tyle duży, że mogłem się swobodnie w nim obracać). Po pierwszej warstwie efekt był całkiem zawalający Kilka uwag wiadomo że w piance zawsze są jakieś dziury większe lub mniejsze przy pierwszej warstwie starałem się wszystko pozapychać CRem ale przy drugiej warstwie stwierdziłem że to walka z wiatrakami. Nie jest się w stanie pozaklejać wszystkich dziur. W miedzy czasie zaczerpnąłem wiedzy, czym i jak można to wymalować, doszedłem do wniosku, że kupię litr emulsji akrylowej czarnej Jedynki i 200ml tej samej firmy tylko, że białej. Malowanie to była już czysta przyjemność. Tło wymalowałem w sumie cztery razy przy ostatniej warstwie farby bardzo małym pędzlem zamalowałem, co większe widoczne dziury tak by się w oczy nie rzucał jasny kolor pianki. Wbrew obawom wyszło bardzo przyzwoicie. Po tych wszystkich zabiegach zostawiłem tło do całkowitego wyschnięcia. Czas, jaki spędziłem na wykonanie to jakiś miesiąc. No, jeśli chodzi o środek to jest koniec, ale czas wrócić do tematu upierdliwej administracji i pisma, które już dawno miało dotrzeć. Nie miałem wyjścia trzeba było czekać jedyny problem, jaki miałem w domu to brak miejsca w salonie szkło stało na środku i marudząca żona. W połowie maja przyszła odpowiedz i tak jak się spodziewałem było dobrze i źle. Pozwolę sobie przetoczyć treść tego pisma: Konstrukcja stalowa pod akwarium wykonana w ukazany na zdjęciach sposób (w moim zapytaniu do konstruktorów budynku zrobiłem zdjęcia stelaża wzorowałem się na konstrukcji Misyo), jest w stanie przenieść przewidziane obciążenie (1700kg) pod warunkiem wprowadzenia dodatkowych elementów konstrukcyjnych. Rozwiązaniem odciążającym strop możne być wykonanie stężeń w polach przedniej i tylnej kratownicy (inaczej mówiąc miałem stelaż taki jak Misyo i kazali mi jeszcze dospawać z przodu i z tyłu ukośne porzeczki). Obciążenie charakterystyczne stropu przy takiej konstrukcji pod akwarium wynosi 10kN/m2. Zgodnie z wymogami normy PN-82/B-02003 charakterystyczne obciążenie użytkowe w pomieszczeniach mieszkalnych wynosi 1,50kN/m2. Obciążenie od konstrukcji akwarium jest w 100% obciążeniem długotrwałym, zaś normowe przyjmuje się ze współczynnikiem długotrwałości 0,35 (cokolwiek to znaczy ). Bezpośrednie postawienie konstrukcji na stropie spowoduje przekroczenie stanów granicznych użytkowania, rozwarcie rys i ugięć oraz wyczerpanie stanu granicznego nośności. Efekty takie będą i ukażą się w mieszkaniu zamieszkiwanym piętro niżej, co możne uniemożliwić ocenę stanu zagrożenia w pomieszczeniu z akwarium. W związku z tym jedyną możliwością jest wykonstruowanie podstawy pod akwarium w taki sposób, aby przenieść ciężar tego elementu na ścianę żelbetonową. W tym celu należny wykonać w zaznaczonych na schematach Jeśli spowoduje to kolizję z filtrem trzeba wówczas filtr na tyle wsunąć w konstrukcję stalową by było możliwe wprowadzenie pręta ukośnego (to ostatnie zdanie to koleś chyba nie wiedział, o czym pisze albo źle odczytał zdjęcia, które mu przesłałem). Słupek środkowy przejmujący największą cześć obciążenia należy przykotwić za pomocą 4 kotw dwie w górnej części słupka i dwie w dolnej w rozstawie osiowym ~ 50cm np. Hilti HIT HY-150+HAS-M12, przez przyspawanie do słupka blach o grubości min 12mm (no tu trochę przesadził z ta grubością). Kotwić należy bezpośrednio do ściany żelbetowej - konieczne jest skucie tynku w miejscach styku z blachami (tynku nie skuwałem). Słupki skrajne można przymocować do ściany przez profil słupka za pomocą trzech kotew po każdej stronie (po bokach tez dospawałem blachy). A teraz najciekawsze: Powyższe rozwiązanie nie stanowi projektu, jest formą informacji na podstawie, której byłaby możliwość dopuszczenia usytuowania konstrukcji stalowej pod akwarium. Koszt opracowania dokumentacji projektowej konstrukcji wynosi 1200zł + VAT razem 1838,50 brutto. (Oczywiście projektu nie robiłem, bo wychodzę z założenia ze jak ma srutnać to i tak srutnie z projektem czy bez) To wszystko taką dostałem odpowiedz od konstruktorów budynku. Jak widzicie troszeczkę musiałem pokombinować z tymi ukośnymi poprzeczkami bo bym sumpa nie wsadził ale reszta jest wykonana tak jak powinno być. A teraz troszeczkę z luźnej rozmowy z kolesiem, który mi odpisywał na to moje pismo. Sprawa wygląda następująco normy mówią, że dopuszczalne użytkowe obciążenie stropu w pomieszczeniu mieszkalnym nie powinno być mniejsze niż 150kg/m2, ale podczas budowania jest brany pod uwagę tzw. współczynnik bezpieczeństwa (ciotki, wujowie, gierkowskie segmenty, książki i wszystko inne, co dużo waży), który wynosi drugie 150kg/m2, czyli sumując to wychodzi rzeczywiste obciążenie około 300kg/m2. Koleś powiedział mi, że skoro mam pomieszczenie o powierzchni 36m2 to spokojnie mogę postawić na tym stropie 9 ton i nic nie powinno się stać oczywiście przy założeniu, że te 9 ton rozłożę równomiernie na cały strop a nie w jednym miejscu. Po dospawaniu poprzeczek cała konstrukcja wygląda następująco Po tych wszystkich zabiegach szkło nareszcie stanęło na swoim docelowym miejscu. Podsumowując ten etap powiem tak gdyby nie porażka przy pierwszym stelażu i dziwny wymysł administracji to cały ten etap trwałby jakieś pół roku krócej. Kolejnym etapem było skonstruowanie odpowiedniej filtracji. Sump już był, ale jakie media?, jaka pompa, jakie orurowanie?, automatyczna podmiana wody czy nie?. Jednym słowem masa pytań i masa niewiadomych. Z pomocą oczywiście przyszli koledzy z forum. Jeśli chodzi o pompę to z pomocą daniejla wybrałem najekonomiczniejsze rozwiązanie w stosunku do ceny, poboru prądu, wydajności i wybrałem pompę obiegową do ogrzewania C.O leszczyńskiej firmy LFP 25Por60C. Jeśli chodzi o śrubunki do komina, kolanka, rury i zawory to tu akurat nie oszczędzałem i wybrałem wszystko przystosowane typowo do celów akwarystycznych. Wszystkie plastiki kleiłem klejem do PCV. Sitko na rurę wlotową (AquaMedic) dałem przy samym dnie komina natomiast sitko z rewizją umieściłem około 10cm pod krawędzią komina. Jeśli natomiast chodzi o cyrkulację to zastanawiałem się nad dwoma pompami tunze lub koraile, ale ceny tych pomp są bardzo wysokie. Po pewnym zastanowieniu zdecydowałem, że kupię pompy chińskiej produkcji JVP o mocy 12000l/h każda. Zadanie spełniają rewelacyjne są ciche a co najważniejsze śmiesznie tanie. Pojechałem do producenta płyt zamówiłem gotowe wymiary płyt i do dzieła. Po dokładnie miesiącu okazało się, że pomysł z płytą jako materiał na pokrywę okazał się totalną porażką. Okazało się, że płyta pomimo zakonserwowania lakierem do konserwowania łodzi zaczyna gnić od środka a drewno zaczyna pęcznieć, łuszczyć się i odpadać małymi kawałkami. Po tygodniu od zamówienia przyjechała gotowa pokrywa. Na sam koniec chciałem przedstawić koszty takiego projektu, na forum bardzo często spotykałem się jak ludzie pytają ile, co kosztuje. Oczywiście można niektóre rzeczy kupić lub zrobić taniej to wszystko zależy od inwencji twórczej.
Suma: 7538zł Nie doliczyłem jeszcze ryb, pokarmów i testów Obliczyłem, że utrzymanie mojego zbiornika, jeśli chodzi o prąd to około 120zł miesięcznie. |


Komentarze
Ale jak najbardziej pozytywnym. Bardzo ciekawa lektura a i sposob pisania masz ciekawy. Wiele razy zastanawialem sie kiedy powiesz sobie "poddaje sie" ale walczyles do konca, masz to co chciales. Koncowy koszt ogromny jak dla mnie, ale chyba musi taki byc dla tak olbrzymiego baniaka. Zycze wszystkiego dobrego z utrzymaniem zbiornika, to bylo ogromne przedsiewziecie ale dopiales swego. gratuluje i zycze powodzenia
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.