Jak powstawał mój zbiornik 1300 litrów Email
Zrób to sam
Wpisał Dominik Szulc   
Poniedziałek, 16. Listopad 2009 14:50
DSC_0267.JPG Zanim przejdę do konkretów chciałem opisać jak to się u mnie zaczęło z akwarystyką a w szczególności z pyskami.
Jak to bywa za dzieciaka zawsze chciałem mieć jakieś zwierzątko w domu i zawsze podobało mi się akwarium u kolegi na piętrze (mały baniak z gupikami). Ale pokój, w którym mieszkałem dzieliłem z siostrą a rodzice nigdy nie chcieli się zgodzić na akwarium. Jakiegoś roku dostałem w prezencie żółwia wodnego z całym osprzętem, więc rodzice zmuszeni zostali do za akceptowania jakiś zwierząt w domu. No żółwik sobie był ładnych parę lat (a ja cały czas myślałem o rykach), ale trudno nie to nie. Na osiemnaste urodziny od mojej dziewczyny (teraz żony) dostałem?? heh żółwia greckiego. Kolejne szkło stało na szafce, ale nadal były nudy nic się w tych zbiornikach nie działo. Jak przyszedł czas ślubu i wyprowadzenia się z domu to żółw wodny poszedł do szwagra (do dzisiaj żyje i ma przeszło kilo), a grecki został u siostry i zmarło mu się. Kiedy w końcu byłem już "na swoim" zacząłem poważnie myśleć o jakimś baniaku. Oczywiście nie przyszło to łatwo, bo zawsze były jakieś ważniejsze wydatki no i trzeba było przekonać żonę. Z roku na rok sobie odpuszczałem, ale po 5 latach (2004) zacząłem odkładać fundusze na akwarium. W miedzyczasie wpadła mi w ręce książka Krzysztofa Kaźmierczaka "Malawi piękno i pasja" - i tu zaczęło się na poważnie. Po przeczytaniu tej książki już wiedziałem, jakie ryby chce posiadać w swoim akwarium- (no i oczywiście wydawało mi się, że już wszystko wiem na temat pysków).

 

Zaczynając do pomiaru pokoju wyszło, że mogę spokojnie postawić baniak 150*50*50, ale pojawił się mały problem, bo mieszkałem na zaadoptowanym strychu w 109 letniej kamienicy i zaczęło mnie zastanawiać czy wytrzyma strop? Nic powiedziałem "A" czas powiedzieć "B", przyszedł czas na szafkę. Zrobiłem ją z drewnianych belek, na 6 nogach, wszystko stało na płycie. Całość została obita boazerią a na tył poszła zwykła dykta. Jako blat dałem dwie meblowe płyty. No nareszcie było widać jakieś efekty. Szafka wykonana hmmm miałem duży problem z podniesieniem jej, więc znowu wrócił problem czy wytrzyma strop?, więc zacząłem poszukiwać odpowiedzi. Internet - "budownictwo" i nic załamanie w pewnym momencie trafiłem na forum strony www.polskie malawi.pl i w tym momencie stwierdziłem że moja wiedza na temat Malawi jest nijaka a powiedziałbym nawet że żadna. Po "przekopaniu" forum dowiedziałem się jak i gdzie można postawić akwarium. Hmmm ale co tu zrobić ja szafka już jest? i może stać tylko w tym miejscu (szczęście moje że była to nośna ściana). Po obliczeniach szafka + baniak + woda + tło+ dekoracja i osprzęt z górką około 700kg. A jak by tego było mało na forum dostałem kilka niepokojących odpowiedzi. Co tu zrobić??
Odwiedziłem kilka warsztatów samochodowych w poszukiwaniu plastikowych baniek po oleju, w końcu trafiłem na warsztat gdzie naprawiają sprzęt ciężarowy i zacząłem zwozić do domu bańki po 30, 25 litrów. Napełniałem je wodą i stawiałem na szafce. Stwierdziłem, że jest to najlepszy i najtańszy sposób sprawdzenia czy to wszystko wytrzyma (teraz już tego bym nie zrobił smród oleju po zmieszaniu z wodą jest straszny ). Wszystko stało tak przez około 5 miesięcy i nic się nie stało, więc nadszedł czas zamówienia szkła. Z tym też była szopka, bo nie powiedziałem facetowi ze mieszkam na 4 piętrze bez windy i jak przywiózł baniak to trochę marudził, ale na szczecie miał kolesia, więc jakoś to wnieśliśmy.
No szkło jest to czas zabrać się za tło. Kupiłem masę łupka filitowego młotkiem pokruszyłem go na mniejsze bryły, które potem kleiłem na kasetony i takie elementy 50*50 wklejałem do baniaka. Tło zajęło mi kolejne 2 -3 miesiące. Następnie odwiedziłem sklep akwarystyczny i kupiłem resztę osprzętu dwa wewnętrzne, grzałki, piasek itd. Baniak sobie dojrzewał a ja znowuż zaczerpnąłem wiadomości na forum, co do obsady. Po około miesiącu już pływały pyski a mi do skończenia została tylko pokrywa.
Efekty tego przedsięwzięcia widać tu:
akwa1.JPG
 akwa2.JPG
 akwa3.JPG

lub tutaj .
No to by było na, tyle jeśli chodzi o moje początki. To szkło stało u mnie jakieś 3 lata, później wydarzyły się dziwne sprawy związane ż życiem prywatny i baniak musiał zostać sprzedany a ja w raz z cała rodziną przeprowadziłem się z Poznania do Warszawy (aktualnie i chyba już na zawsze do Marek).
Od stycznia 2008 roku zaczęliśmy z żoną szukać mieszkania do kupna, co nie było proste, bo od samego początku jak wylądowałem w Warszawie wiedziałem, że będę stawiał duży baniak a to wiązało się z odpowiednim pomieszczeniem. Zawsze coś nie pasowało jak nie cena to brak odpowiedniej przestrzeni lub odległość do centrum, już miałem sobie dać na jakiś czas spokój z szukaniem mieszkania, ale trafiliśmy na pewną ofertę, która okazała się trafnym wyborem. Wszystko pasowało, dwa miesiące formalności i od czerwca się wprowadzaliśmy.
PROJEKT I (klęska)
Kiedy już mieliśmy wszystko ogarnięte przyszedł czas na dokładne pomiary miejsca gdzie będzie stało akwarium spokojnie 250*60*60. Kartka ołówek rozrysowałem sobie szafkę, z doświadczenia wiedziałem jak ma to wyglądać, ale zdawałem sobie sprawę, że na tym ma stać prawie 1,5 tony wiec musiało być to solidnie zrobione. Pytanie drewno czy metalowe kątowniki (kątowniki na pewno tańsze i na 100% wytrzymalsze), ale że nie mam w Warszawie znajomości i samochodu poza tym z topografią też nie za dobrze stwierdziłem, że uderzę w drewno. Parę telefonów do stolarza powiedziałem, co, z czym i jak i po tygodniu miałem już belki 70*4*4cm. Troszeczkę zmieniła się koncepcja i musiałem wprowadzić kilka modyfikacji. Mianowicie patrząc od góry szafki miały być dwie belki 250cm długości a do nich miały być po dokręcane nogi (w sumie 12), okazało się, że "trudno"- (cena) jest przetransportować tak długie gabaryty, więc stwierdziłem, że będę robił coś na wzór "skrzynek" i będę je łączył.
Tutaj widać na zdjęciu jak to wygląda:
1 (1).JPG

Wszystkie belki łączyłem na klej i na metalowe kątowniki 3*3cm, a od frontu i od tyłu wszystkie poprzeczki górne i dolne oprócz kleju i kątowników jeszcze na śruby. Zdjęcie przedstawia jak to wygląda

 DSC_0390.JPG
2 (2).JPG

Jeśli chodzi o jakieś problemy na tym etapie to większych nie było no możne z tym wyjątkiem, że jak bym miał te długie belki 250cm to nie musiałbym ich docinać tak jak te, co do milimetra (strasznie czasochłonna robota). No jeszcze żonka marudziła, że miesiąc po remoncie a ona w domu ma znowu syf, ale trudno heh jeszcze nie wie, co ją czeka.
Wracając do tematu.
Podczas składania ostatnich elementów (do dziś nie wiem jak to się stało) zabrało mi 5 belek ( nogi były, ale co z resztą?).
 DSC_0400.JPG

No nic runda do praktikera (szczęście, że przy domu) kupiłem brakujące elementy, ale nie było wymiaru 4*4cm, więc kupiłem troszeczkę szersze i nie oszlifowane. Na poprzeczki do środka mogło być.
To zdjęcie przedstawia cały stelaż już z poprzeczkami
4.JPG
Pomijając cały stelaż to na wykonanie reszty spód, góra, boki i tył miałem na początku jeden pomysł, po prostu obić wszystko boazerią na spod płyta OSB na górę jako blat też OSB i tak zrobiłem
5(5).JPG
Następnie zrobiłem drzwi
8.JPG
Kolejnym etapem było pomalowanie wszystkiego lakierem
12.JPG
No teraz tylko czekać na szkło.
Nie to by było zbyt piękne. W między czasie umieściłem zdjęcia i proces składania szafki na forum i tu się zaczęło. Słowa krytyki nie miały końca a ja nie wiedziałem, co zrobić. Niepokoiło mnie tylko jedno pytanie wytrzyma (tak jak ja sądzę) czy raczej wszystko się złoży jak domek z kart (tak jak sadzą forumowicze).
No w sumie to długo nie musiałem czekać na odpowiedz. Po jakiś dwóch trzech miesiącach od złożenia szafki zaczęli grzać w mieszkaniach, szafka tak sobie stała i stała. Pewnego dnia przychodzę do domu a blat na środku jakoś tak dziwnie wygląda. Po otworzeniu szafki okazało się, że jak zaczęli grzać w mieszkaniu drewno zaczęło wysychać i wszystkie poprzeczki się porozchodziły o około 0,5cm. Długo nie podejmowałem decyzji, co dalej. Ten „wytwór” został rozebrany. Zły byłem na siebie, że wcześniej nie pomyślałem niepotrzebnie straciłem czas zacząłem to robić w czerwcu a skończyłem w październiku no i oczywiście strata pieniędzy.
Pół roku walki i totalna klęska
Po porażce z drewnianym dziwactwem podszedłem do sprawy bardziej odpowiedzialnie i jeszcze raz wszystko pomierzyłem przemyślałem i przed Bożym Narodzeniem w 2008 roku zamówiłem metalowy stelaż z profilu 50*30*3, miało to też wpływ na wyłudzenie o 20cm i poszerzenie o 10cm zbiornika. Zbiornik wydłużył mi się tylko, dlatego ponieważ na górę musiałem dać płytę meblową a one sprzedawane są w długościach 270cm, żal mi było docinać tą płytę, bo i tak musiałem płacić za całość. Wiec wpadłem na pomysł, że przytnę trochę blat kuchenny. Jedyna przeszkodą w tym pomyśle była żona. Musiałem przygotować grunt pod rozmowę typu, (co powiesz kochanie jak ci trochę zwężę blat w kuchni). Brew obawom poszło jednak gładko (tylko trzy dni marudzenia).
Na początku wyglądało tak:
13.JPG
Po demontażu tak:
14.JPG
Lina oznacza cięcie
15.JPG
a tu po całym zabiegu
16.JPG
Stelaż miał do mnie dojechać pod koniec stycznia 2009 roku. Miałem miesiąc na przemyślenia odnośnie filtracji. Na początku miałem założenie, że biologiczną filtrację zapewnia mi dwa kubełki Fluvala FX, a jako filtrację mechaniczną jakieś mocne pompy na gąbkach. Problem przedyskutowałem na forum i za namową danielja postanowiłem filtracje oprzeć na sumpie.
Przed odebraniem stelaża przygotowałem sobie jeszcze podłogę zdemontowałem parkiet i wylałem masę samopoziomującą
DSC_0149.JPG
DSC_0150.JPG
Jeśli chodzi o masę to był to trafiony pomysł, bo nie wyobrażałem sobie, że podłoga może być tak nie równa. Masy wylałem w sumie 1,5cm i poszło na to 5 worków.
W końcu przyszedł czas na stelaż. Pojawił się mały problem i całe szczęście, że w miarę szybko się zorientowałem. Chodzi o to, że mam bardzo wąska klatkę schodową i z całym stelażem bym po prostu nie wszedł do domu. Musiałem go spawać z dwóch części w domu, ale proces ten poszedł gładko bez żadnych komplikacji.
Po pomalowaniu stelaża czarna farbą przyszedł czas na zrobienie drzwi i obicie boków płytą. Płyt nie musiałem kupować, bo odzyskałem je ze starej szafki.
DSC_0269.JPG
Dziury po montażu zawiasów zaszpachlowałem kitem do drewna.
DSC_0159.JPG
Na tym zdjęciu widać przygotowane miejsce pod sumpa. Na te poprzeczki będzie położona jeszcze płyta.
DSC_0162.JPG
A tu sposób montażu zawiasów
DSC_0161.JPG
Jeśli chodzi o zawiasy to mam cały czas z nimi problem nie mogę ich tak wyregulować by drzwi były w jednym poziomie, cały czas mi się trochę opuszczają. Wydaje mi się, że problem leży w sposobie montażu zawiasów do stelaża ta listewka jest troszeczkę elastyczna i cały czas pracuje. Na dzień dzisiejszy jest już to problem nie do rozwiązania, bo w szafce jest już sump i jest mało miejsca. Ale jak będzie coraz gorzej to musze jakoś to obejść i wymyślić nowe mocowanie zawiasów lub nowe drzwi.
Drzwi kleiłem okleiną
Bez nazwy 1.jpg
To wszystko (jak na razie), jeśli chodzi o kwestię stelaża. Zajęło mi to razem z czekaniem na sam stelaż dwa miesiące.
W miedzy czasie rozglądałem się za wykonawcą szkła. Ceny u producentów były delikatnie mówiąc wysokie. Ale trudno, co zrobić płacić i płakać, był tylko mały problem z klejeniem, bo nikt mi nie chciał zrobić tego w domu, a innej opcji nie było po pierwsze wąska klatka schodowa, po drugie ciężar szkła, a po trzecie producenci nie kleją w domu i nie wnoszą do domu, jednym słowem zamawiasz kurier dostarcza i radź sobie sam. Na całe szczęście nawiązałem kontakt z naszym formowym kolegą andrewem, który załatwił mi za naprawdę śmieszne pieniądze (w porównaniu do producentów) sklejenie zbiornika razem z sumpem, co najważniejsze w domu.
Nie pozostało nic innego jak tylko umówić się na klejenie zbiornika. Cały proces trwał cztery godziny. W sumie nie wyobrażam sobie innej opcji jak klejenie tak dużego zbiornika w domu. No chyba, że parter lub winda i z sześciu chłopa.
Efekt:
DSC_0242.JPG
i sump, jak się okazało przy rozliczeniu dostałem go w gratisie.
DSC_0244.JPG
Jak na razie wszystko idzie jak z płatka, jedynym problemem jest czas, którego jak na złość miałem coraz mniej.
Szkło zostało sklejone przed Wielkanocą 2009 i tak jak widać na zdjęciu stało razem z szafką na środku salonu do czerwca, co było spowodowane dziwną sytuacją, która miała miejsce. Mianowicie trudno jest ukryć przed sąsiadami fakt wnoszenia trzy metrowych tafli szkła do domu tym bardziej, że mieszka się w bloku. Różni ludzie różne rzeczy widzą i dziwne sytuacje potem wymyślają. U mnie było tak, od klejenia baniaczka minął może miesiąc i dostałem dziwne pismo od administracji budynku, że mam się wstawić na rozmowę. Jak było napisane tak zrobiłem poszedłem i zostałem trochę zaskoczony. Chodziło im o to czy mam pozwolenie od konstruktora bloku czy postawienie tak dużego akwarium w mieszkaniu na czwartym piętrze nie uszkodzi konstrukcji budynku. Okazało się, że całkiem niedawno w tym samym bloku tylko, że wejście obok koleś miał baniak 1500l na trzecim piętrze, który pękł. Zalane były wszystkie mieszkania poniżej łącznie z garażem. Okazało się, że koleś nie miał pozwolenia nie miał też ubezpieczenia i za wszystkie szkody musiał zapłacić z własnej kieszeni.
Innym słowem mówiąc jak już administracja się dowiedziała to spokoju by mi nie dali. Z drugiej strony, co w moim mieszkaniu to moja sprawa i nikt mi nic nie zabroni. Ale nie będę ukrywał, że zacząłem się zastanawiać na wytrzymałością stropu. Nie pozostało mi nic innego jak uspokoić swoje sumienie i wrednych ludzi z administracji. Poszedłem do biura projektów załączyłem zdjęcia i napisałem prośbę o wydanie opinii na temat umieszczenia akwarium w mieszkaniu i nie pozostało nic innego jak czekać na odpowiedz (dwa tygodnie) okazało się, że przeszło miesiąc.
Przez ten czas jak czekałem na odpowiedz zacząłem robić tło.
Od samego początku miałem założone, że tło robię ze styropianu, pianki montażowej i CR65. Nie pozostało nic innego jak zakupienie potrzebnych materiałów i do dzieła.
Na dno kupiłem styropian o grubości 1cm a na tło 2cm. Podocinałem wszystkie elementy styropian na dno przykleiłem na sylikon.
DSC_0309.JPG
Piankę kupiłem jak zalecano na forum im tańsza tym lepsza (mniej środków grzybobójczych) a co za tym idzie bezpieczniejsza dla ryb. Więc postawiłem na piankę praktikera. Kupiłem kilka puszek i do dzieła.
DSC_0312.JPG
Pierwsze „gluty”. Po nałożeniu pianki na wszystkie części tła czekałem aż mi to wszystko wyschnie bym mógł to przykleić do tylniej szyby. I tu mała uwaga przy małych tłach może nie ma takiego problemu, bo takie tła się robi z reguły poza zbiornikiem i gotowe się wkleja. Ja niestety nie mogłem sobie pozwolić na taki komfort (brak miejsca i wklejone poprzeczki), wszystkie części musiałem od razu przyklejać na tylnią szybę.
Dlaczego zdecydowałem się na przyklejenie tak dużego tła do szyby? Z kilku powodów. Pierwsze bardzo duża wyporność tła nie wyobrażałem sobie jak by to wszystko miało utrzymać się pod poprzeczką a z doświadczenia wiem, że zdarzały się przypadki nawet przy małych tłach, że wyrywały poprzeczki. Po drugie chciałem zminimalizować wagę tła i nie chciałem umieszczać w piance żadnych kamieni by to tło dociążyć. Po trzecie za nieprzyklejonym tłem zbiera się brud, który jest bardzo trudno usunąć. Minusem przyklejenia tła do tylniej szyby jest to, że w razie, czego jest je bardzo trudno usunąć, bo zostają ślady silikonu, ale są bardzo dobre środki do usuwania resztek sylikonu, czasochłonne, ale skuteczne.
Po wyschnięciu pianki styropian było bardzo ciężko przykleić do szyby, ponieważ pianka go bardzo powyginała. Musiałem zrobić specjalne podpórki by mi się te płyty nie odklejały. Wszystkie części strasznie mi prężyły, całe szczęście, że sylikon w miarę szybko wiąże. Wydaje mi się, że lepszym, ale trochę trudniejszym sposobem było by najpierw wklejenie samego styropianu a dopiero później nakładanie pianki tylko, że małymi ilościami by wszystko nie spadało i zdążyło trochę zaschnąć. W sumie jak na mój pierwszy kontakt z pianką montażową i pierwszą próbę wykonania tła takim sposobem, nałożenie „glutów” poszło mi całkiem sprawnie.
Kolejna sprawa, na którą bym chciał tu zwrócić uwagę to jakość pianki, mianowicie teraz już po doświadczeniach mogę śmiało stwierdzić i się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że im tańsza tym lepsza. Jak napisałem na początku kupiłem piankę praktikera powiem tak, po wyschnięciu jej pianki nie dało się ciąć była tak twarda, mało tego podczas pierwszych prób rzeźbienia tej pianki okazało się że te „gluty” w środku są puste. Nie wiem czy to wina akurat tej pianki czy wszystkie tanie pianki takie są, ale naprawdę warto poświęcić kilka złotych więcej i kupić piankę trochę lepszą ja zainwestowałem w Soudala. Warto było zupełnie inne właściwości (łatwość obróbki i brak pustych miejsc w „glutach”).
DSC_0281.JPG
Jeśli chodzi o pierwsze efekty rzeźbienia tła to już inna bajka. Pierwsze podejście efekt taki:
Tania pianka widać puste dziury.
DSC_01.JPG
Jak to koledzy na forum napisali totalny niewypał, zbyt płasko, krowie łaty itd. No faktycznie teraz jak na to patrzę to aż mi trochę wstyd. Ale zważywszy na to, że jest to moje pierwsze tło z pianki i nie mam zdolności widzenia czegoś w przestrzeni to tak wyszło nie najgorzej. Inaczej mówiąc ja w głowie miałem wizje jak ma to wyglądać, ale za pierwszym razem nie potrafiłem tego zrealizować.
No nic zakup kilku puszek pianki i podejście drugie:
DSC_26.JPG
Kolejna porażka im bardziej się starałem tym gorzej wychodziło. Może zbyt szybko, ale za drugim podejście miałem już dość tła z pianki i coraz poważniej myślałem o folii lub łupku. Ale w samą porę z odsieczą wkroczył kolega andrew, kazał zalać wszystko jeszcze raz pianką i jak wyschnie to wpadnie pociachać. Jak powiedział tak zrobiłem.
DSC_0326.JPG
Andrew wpadł powalczył nożykiem może z godzinę i efekt był idealny. Na tym zdjęciu nie widać tego wszystkiego dokładnie, widać za to drugi lepszy rodzaj pianki ta jasna to Soudal. Boki miały docelowo zasłaniać pompy, ale bardzo pomniejszały zbiornik i wszystko wyleciało a na boki przykleiłem czarną folię.
Skoro pianka jest już docelowo uformowana czas na pierwszą warstwę CR65.
W związku z tym, że pierwszy raz miałem do czynienia, z CR65 i nie wiedziałem jak pójdzie mi nakładanie tego na tło, to rozrobiłem sobie dość rzadką konsystencje by mieć czas na jakieś poprawki. CR nakładałem małym pędzlem, i wszystko robiłem w szkle (całe szczęście, że baniak jest na tyle duży, że mogłem się swobodnie w nim obracać).
Po pierwszej warstwie efekt był całkiem zawalający
DSC_0358.JPG
Po nałożeniu każdej (położyłem w sumie trzy) warstwy czekałem aż wszystko wyschnie i zrobi się jasne następnie spryskiwaczem do kwiatów zwilżałem całe tło, proces zwilżania powtarzałem trzy razy dziennie przy każdej warstwie. Następnie, kiedy już zauważyłem, że tło nie wchłania wody zostawiłem wszystko na tydzień do całkowitego utwardzenia i wyschnięcia.
Kilka uwag wiadomo że w piance zawsze są jakieś dziury większe lub mniejsze przy pierwszej warstwie starałem się wszystko pozapychać CRem  ale przy drugiej warstwie stwierdziłem że to walka z wiatrakami. Nie jest się w stanie pozaklejać wszystkich dziur.
W miedzy czasie zaczerpnąłem wiedzy, czym i jak można to wymalować, doszedłem do wniosku, że kupię litr emulsji akrylowej czarnej Jedynki i 200ml tej samej firmy tylko, że białej.
DSC_0279.JPG
Następnie wymieszam te kolory by uzyskać szarawy kolor metoda prób i błędów uzyskałem końcu odpowiedni kolor.
Malowanie to była już czysta przyjemność. Tło wymalowałem w sumie cztery razy przy ostatniej warstwie farby bardzo małym pędzlem zamalowałem, co większe widoczne dziury tak by się w oczy nie rzucał jasny kolor pianki. Wbrew obawom wyszło bardzo przyzwoicie.
DSC_03587.JPG
Uwaga, co do farby najlepszy to, że ja wybrałem Jedynkę był to czysty przypadek po prostu odpowiadała mi cena. Może być też Dulux, Dekoral lub każda inna emulsja akrylowa, najbardziej istotne jest tutaj to czy farba jest matowa (to najlepszy rodzaj) półmat czy połysk. Połysk nie nadaje się za bardzo się świeci i wszystko się odbija. Mat jest dość trudno dostępny przynajmniej ja nie mogłem znaleźć a w sklepach, w których pytałem mówili, że dostanie matu graniczy z cudem, podobno Dulux w ogóle nie produkuje matu. Wiec wybrałem półmat obawiałem się, że będzie się wszystko odbijać, ale po zalaniu szkła problem nie występuje.
Po tych wszystkich zabiegach zostawiłem tło do całkowitego wyschnięcia. Czas, jaki spędziłem na wykonanie to jakiś miesiąc.
No, jeśli chodzi o środek to jest koniec, ale czas wrócić do tematu upierdliwej administracji i pisma, które już dawno miało dotrzeć. Nie miałem wyjścia trzeba było czekać jedyny problem, jaki miałem w domu to brak miejsca w salonie szkło stało na środku i marudząca żona.
W połowie maja przyszła odpowiedz i tak jak się spodziewałem było dobrze i źle. Pozwolę sobie przetoczyć treść tego pisma:
Konstrukcja stalowa pod akwarium wykonana w ukazany na zdjęciach sposób (w moim zapytaniu do konstruktorów budynku zrobiłem zdjęcia stelaża wzorowałem się na konstrukcji Misyo), jest w stanie przenieść przewidziane obciążenie (1700kg) pod warunkiem wprowadzenia dodatkowych elementów konstrukcyjnych. Rozwiązaniem odciążającym strop możne być wykonanie stężeń w polach przedniej i tylnej kratownicy (inaczej mówiąc miałem stelaż taki jak Misyo i kazali mi jeszcze dospawać z przodu i z tyłu ukośne porzeczki).
Obciążenie charakterystyczne stropu przy takiej konstrukcji pod akwarium wynosi 10kN/m2. Zgodnie z wymogami normy PN-82/B-02003 charakterystyczne obciążenie użytkowe w pomieszczeniach mieszkalnych wynosi 1,50kN/m2.
Obciążenie od konstrukcji akwarium jest w 100% obciążeniem długotrwałym, zaś normowe przyjmuje się ze współczynnikiem długotrwałości 0,35 (cokolwiek to znaczy ).
Bezpośrednie postawienie konstrukcji na stropie spowoduje przekroczenie stanów granicznych użytkowania, rozwarcie rys i ugięć oraz wyczerpanie stanu granicznego nośności. Efekty takie będą i ukażą się w mieszkaniu zamieszkiwanym piętro niżej, co możne uniemożliwić ocenę stanu zagrożenia w pomieszczeniu z akwarium.
W związku z tym jedyną możliwością jest wykonstruowanie podstawy pod akwarium w taki sposób, aby przenieść ciężar tego elementu na ścianę żelbetonową.
W tym celu należny wykonać w zaznaczonych na schematach
DSC_00268.JPG
DSC_00269.JPG
Ukośne stężenie górnego pasa przedniej kratownicy z dolnym pasem tylnej kratownicy oraz zamocować za pomocą kotew słupki kratownicy tylnej do ściany żelbetonowej (innymi słowy kazali mi wstawić w środek stelaża ukośne poprzeczki, co uniemożliwiłoby mi umieszczenie pod spodem sumpa. Więc trochę zmodyfikowałem to zalecenie i ukośne poprzeczki dałem z przodu i z tyłu). Środkowy słupek tylnej kratownicy musi byś bezwzględnie stężony ukośnie.
Jeśli spowoduje to kolizję z filtrem trzeba wówczas filtr na tyle wsunąć w konstrukcję stalową by było możliwe wprowadzenie pręta ukośnego (to ostatnie zdanie to koleś chyba nie wiedział, o czym pisze albo źle odczytał zdjęcia, które mu przesłałem).
Słupek środkowy przejmujący największą cześć obciążenia należy przykotwić za pomocą 4 kotw dwie w górnej części słupka i dwie w dolnej w rozstawie osiowym ~ 50cm np. Hilti HIT HY-150+HAS-M12, przez przyspawanie do słupka blach o grubości min 12mm (no tu trochę przesadził z ta grubością). Kotwić należy bezpośrednio do ściany żelbetowej - konieczne jest skucie tynku w miejscach styku z blachami (tynku nie skuwałem). Słupki skrajne można przymocować do ściany przez profil słupka za pomocą trzech kotew po każdej stronie (po bokach tez dospawałem blachy).
DSC_00270.JPG
DSC_00271.JPG
Konstrukcji nie należy stawiać bezpośrednio na podłodze - podłożyć płytę np OSB na całej powierzchni.
A teraz najciekawsze:
Powyższe rozwiązanie nie stanowi projektu, jest formą informacji na podstawie, której byłaby możliwość dopuszczenia usytuowania konstrukcji stalowej pod akwarium. Koszt opracowania dokumentacji projektowej konstrukcji wynosi 1200zł + VAT razem 1838,50 brutto. (Oczywiście projektu nie robiłem, bo wychodzę z założenia ze jak ma srutnać to i tak srutnie z projektem czy bez)
To wszystko taką dostałem odpowiedz od konstruktorów budynku. Jak widzicie troszeczkę musiałem pokombinować z tymi ukośnymi poprzeczkami bo bym sumpa nie wsadził ale reszta jest wykonana tak jak powinno być.
A teraz troszeczkę z luźnej rozmowy z kolesiem, który mi odpisywał na to moje pismo. Sprawa wygląda następująco normy mówią, że dopuszczalne użytkowe obciążenie stropu w pomieszczeniu mieszkalnym nie powinno być mniejsze niż 150kg/m2, ale podczas budowania jest brany pod uwagę tzw. współczynnik bezpieczeństwa (ciotki, wujowie, gierkowskie segmenty, książki i wszystko inne, co dużo waży), który wynosi drugie 150kg/m2, czyli sumując to wychodzi rzeczywiste obciążenie około 300kg/m2. Koleś powiedział mi, że skoro mam pomieszczenie o powierzchni 36m2 to spokojnie mogę postawić na tym stropie 9 ton i nic nie powinno się stać oczywiście przy założeniu, że te 9 ton rozłożę równomiernie na cały strop a nie w jednym miejscu.
Po dospawaniu poprzeczek cała konstrukcja wygląda następująco
DSC_0573.JPG
DSC_0572.JPG
Kilka uwag miało być 10 kotw, jest tylko 9, bo trafiłem na zbrojenie, miały być kotwy 15cm są 12cm, blachy 6mm nie 12mm, tynku nie odkuwałem. Jak bym wiedział że wyjdą takie szopki to stelaż zrobiłbym wyższy teraz mam dość utrudnione dojście do sumpa.
Po tych wszystkich zabiegach szkło nareszcie stanęło na swoim docelowym miejscu.
Podsumowując ten etap powiem tak gdyby nie porażka przy pierwszym stelażu i dziwny wymysł administracji to cały ten etap trwałby jakieś pół roku krócej.
Kolejnym etapem było skonstruowanie odpowiedniej filtracji. Sump już był, ale jakie media?, jaka pompa, jakie orurowanie?, automatyczna podmiana wody czy nie?. Jednym słowem masa pytań i masa niewiadomych. Z pomocą oczywiście przyszli koledzy z forum.
Jeśli chodzi o pompę to z pomocą daniejla wybrałem najekonomiczniejsze rozwiązanie w stosunku do ceny, poboru prądu, wydajności i wybrałem pompę obiegową do ogrzewania C.O leszczyńskiej firmy LFP 25Por60C. Jeśli chodzi o śrubunki do komina, kolanka, rury i zawory to tu akurat nie oszczędzałem i wybrałem wszystko przystosowane typowo do celów akwarystycznych. Wszystkie plastiki kleiłem klejem do PCV.
DSC_0280.JPG
Co do mediów filtracyjnych na początku miałem zamiar w pierwszą komorę sumpa włożyć gąbkę o dwóch gradacjach następne dwie komory zasypać ceramiką. Ale przy późniejszych przeliczeniach kosztów zrezygnowałem z ceramiki i dwie komory zasypałem 70 litrami keramzytu a do ostatniej technicznej komory włożyłem 10kg grysu koralowego, oczywiście do pierwszej komory tak jak zakładałem włożyłem gąbkę o dwóch gradacjach.
DSC_0116.JPG
Grys koralowy w komorze technicznej, w komorze tej jest umieszczona też grzałka Jagera 300W
DSC_0124.JPG
By uniknąć dostania się jakichkolwiek zanieczyszczeń mechanicznych do pompy na rurę zasysającą na początku założyłem gąbkę, ale pomysł się nie sprawdził, ponieważ zbyt mocno dławił przepływ pompy by nie ograniczać możliwości pompy zamiast gąbki zastosowałem kawałek rajstopy.
DSC_0115.JPG
Komin zasypałem w ¾ wysokości 50m pociętego peszla. Natomiast by woda równomiernie rozprowadzała się po całym kominie, kupiłem kawałek pleksi nawierciłem kilkanaście otworów i wkleiłem to do komina.
Sitko na rurę wlotową (AquaMedic) dałem przy samym dnie komina natomiast sitko z rewizją umieściłem około 10cm pod krawędzią komina.
DSC_0119.JPG
Wodę z sumpa do akwarium tłoczy pompa 25Por60C. Tu dwie uwagi należy pamiętać by pompę umieścić jak najniżej ja na początku powiesiłem ją na poprzeczce i nie chciała mi pompować wody cały czas się zapowietrzała jak ją położyłem problem znikł. Druga uwaga to to, że pompy są sprzedawane bez kabla zasilającego a co za tym idzie pompa nie ma włącznika ani wyłącznika. Ja kupiłem kabel i założyłem na niego pstryczka na pewno ułatwia to włączanie i wyłączanie pompy podczas cotygodniowych podmian, lepiej pstryknąć włącznikiem niż wyciągać kabel z wtyczki.
DSC_0277.JPG
DSC_0221.JPG
Na wylocie z pompy jest umieszczona 200cm deszczownia. Deszczownie umieściłem około 5cm nad taflą wody i tym sposobem rozwiązałem natlenienie wody. Deszczownię zrobiłem poprzez nawiercenie kilkuset otworów na całej długości rury a końce zaślepiłem zaślepkami. Zdjęcie przedstawia efekt działania deszczowni, gdy pompa chodzi na pierwszym biegu.
Jeśli natomiast chodzi o cyrkulację to zastanawiałem się nad dwoma pompami tunze lub koraile, ale ceny tych pomp są bardzo wysokie. Po pewnym zastanowieniu zdecydowałem, że kupię pompy chińskiej produkcji JVP o mocy 12000l/h każda. Zadanie spełniają rewelacyjne są ciche a co najważniejsze śmiesznie tanie.
DSC_0255.JPG
DSC_0118.JPG
Jeśli chodzi o podmianę wody to na początku chciałem wybrać najbardziej leniwy sposób i wszystko oprzeć na elektro zaworach, ale po zastanowieniu stwierdziłem, że to jednak elektronika i zawsze coś może się popsuć. Wiec podmianę rozwiązałem w następujący sposób: do spuszczania wody z akwarium wywierciłem z boku otwór, w który wkręciłem śrubunek z zaworem
DSC_0575.JPG
Wylot jest umieszczony bezpośrednio w kanalizacji, to ta rura z kolankiem.
DSC_03269.JPG
DSC_02371.JPG
Dolna rura, która wchodzi do kanalizacji to rewizja, z sumpa. Jest położona pod odpowiednim kątem na całej długości tak by woda w razie, czego swobodnie leciała do kanalizacji a nie na podłogę. Przy sumpie rozwiązałem to w następujący sposób:
DSC_02374.JPG
Na rurze, która służy do dolewania czystej wody do zbiornika chciałem na początku umieścić dwa filtry, narurowe, ale na tą chwilę zrezygnowałem z pomysłu, ponieważ czeka mnie remont kuchni i nie mam z byt dużo miejsca w szafce pod zlewozmywakiem. Na tą chwilę do zaworu z zimną wodą dokręciłem zawór kulowy do niego rurę i wyszedłem prosto do pokrywy akwarium.
DSC_02732.JPG
DSC_02369.JPG
Skoro stelaż, akwarium i filtracja gotowe czas na oświetlenie, ale do czegoś trzeba przymocować świetlówki. Zacząłem poszukiwać odpowiedniego taniego materiału na pokrywę (gotowe pokrywy tak duże na zamówienie strasznie drogie, co później okazało się, że się myliłem, a wykonanie pokrywy z płyty okazało się totalną porażką) spienione PCV tez drogie przy takich wymiarach pokrywy, wybór padł na płytę OSB. Tania, wodoodporna, materiał w miarę łatwy w obróbce.
Pojechałem do producenta płyt zamówiłem gotowe wymiary płyt i do dzieła.
DSC_01314.JPG
Skręcanie pokrywy zacząłem od ramy, która będzie się opierać na szkle. Wszystko kleiłem klejem montażowym i skręcałem wkrętami.
DSC_01136.JPG
Następnie przykręciłem główne obramowanie całej pokrywy
DSC_00139.JPG
Kolejnym etapem było przykręcenie kolejnej ramki, na której będzie się opierać wieko pokrywy
DSC_00144.JPG
Teraz przyszedł czas na dopasowanie wieka
DSC_01046.JPG
Wieko zostało przykręcona na zawiasy. Klej po wyschnięciu został usunięty
DSC_000149.JPG
Surowe drewno tym bardziej płyta nie wygląda estetycznie wiec postanowiłem wszystko okleić folią, ale zanim to zrobiłem cały czas nie ufałem stwierdzeniu jak zapewniał mnie producent, że płyta OSB jest wodoodporna. Zacząłem myśleć nad zakonserwowaniem tej płyty jakimś lakierem. Wybrałem lakier do parkietów, ale po przedstawieniu sprzedawcy, do czego to ma służyć zaproponował mi lakier, który jest w 100% odporny na działanie wody. Jednym słowem zaproponował mi lakier do konserwowania łodzi. W sumie pomyślałem, dlaczego nie. Kupiłem puszkę tego lakieru.
DSC_0282.JPG
Po wyschnięciu pierwszej warstwy nie było widać ze płyta została pomalowana czymkolwiek, więc pomalowałem drugi raz, po drugim razie było to samo wiec pomalowałem trzeci raz. Po trzeciej warstwie było już coś widać powierzchnia zaczęła robić się śliska, ale to nie było jeszcze to, co chciałem uzyskać. Więc pomalowałem jeszcze czwarty i piąty raz. Po piątej warstwie powierzchnia drewna była idealnie śliska a to oznaczało ze jest idealnie zakonserwowana. Na te pięć warstw zużyłem 2,5 puszki lakieru została mi jeszcze połowa puszki to pomyślałem, że wymaluje jeszcze raz. Po całym zabiegu zostawiłem pokrywę na tydzień do całkowitego wyschnięcia. Po tygodniu okleiłem wszystko z zewnątrz folią i przyszedł czas na zalanie akwarium.
DSC_0030.JPG
Zbiornik zalewałem 23.09.2009 nie miałem jeszcze oświetlenia ale pomyślałem że woda może już dojrzewać.
Po dokładnie miesiącu okazało się, że pomysł z płytą jako materiał na pokrywę okazał się totalną porażką. Okazało się, że płyta pomimo zakonserwowania lakierem do konserwowania łodzi zaczyna gnić od środka a drewno zaczyna pęcznieć, łuszczyć się i odpadać małymi kawałkami.
DSC_0218.JPG
DSC_0214.JPG
DSC_0215.JPG
DSC_0216.JPG
Chciałem zaoszczędzić a okazało się, że po raz kolejny straciłem. Trudno pieniądze, które były odłożone na stateczniki i świetlówki musiały zostać zainwestowane w pokrywę, ale co tu zrobić przy tak dużych cenach pokryw na zamówienie. Po raz kolejny krótka konsultacja z, jak że pomocnym andrewem i jak się okazało nie zawsze to, co zrobione samemu jest praktyczniejsze i tańsze. Pokrywa na zamówienie z aluminium kosztowała mnie dokładnie 150zł drożej niż moja konstrukcja z płyty.
Po tygodniu od zamówienia przyjechała gotowa pokrywa.
DSC_0261.JPG
Trochę się zdziwiłem jak się okazało, że muszę sobie sam ja poskręcać, ale cena została jeszcze obniżona o 100zł, więc nie marudziłem. Wszystko było idealnie podocinane i super pasowało, więc złożenie tego zajęło mi godzinę razem z oklejeniem.
DSC_0262.JPG
Do tych poprzeczek, co widać na zdjęciu miały być przymocowane świetlówki, ale okazało się, że na tej długości są bardzo giętkie i musiałem na środku podłożyć kawałki styropianu. Teraz mogłem zabrać się za montaż oświetlenia. Wybrałem świetlówki T5 4*54W, dwie Gro Lux i dwie Reef White. Wszystko na osobnych statecznikach, podłączone do zegarów sterujących, świetlówki zapalają się i gasną w 15 minutowych odstępach.
DSC_0258.JPG
Całość po 18 miesiącach walki wygląda tak w końcu mogę powiedzieć, że postawiłem kawał jeziora w domu.
DSC_0267.JPG
Podsumowując całe przedsięwzięcie chciałem podziękować Andrzejowi (andrew), Danielowi (daniejl), Wojtkowi (harisimi) za dobranie świetnej obsady, oczywiście dziękuje też wszystkim innym forumowiczom, którzy pomogli mi rozwiązać wiele problemów, na które natrafiłem podczas realizacji tego projektu.
Na sam koniec chciałem przedstawić koszty takiego projektu, na forum bardzo często spotykałem się jak ludzie pytają ile, co kosztuje. Oczywiście można niektóre rzeczy kupić lub zrobić taniej to wszystko zależy od inwencji twórczej.
  • Stelaż – 900zł
  • Akwarium z sumpem – 1800zł
  • Płyty meblowe na stelaż – 150zł
  • Masa samopoziomująca – 76zł
  • Okleina – 150zł
  • Pianka – 220zł
  • Styropian – 90zł
  • Sylikon – 110zł
  • CR65 -57zł
  • Piasek – 50zł
  • Skały – 150zł
  • Orurowanie, zwory, kolanka, sitka, śrubunki, grzebień – 800zł
  • Pompa – 310zł
  • Pompy cyrkulacyjne – 220zł
  • Płyta osb na pokrywę – 190zł
  • Świetlówki, odbłyśniki, stateczniki, kable, oprawki – 640zł
  • Grys koralowy – 60zł
  • Keramzyt – 75zł
  • Gąbka – 160zł
  • Peszel – 40zł
  • Pokrywa – 400zł
  • Farba na tło – 60zl
  • Lakier na pierwsza pokrywę 170zł
  • Grzałka – 60zł
Do tego dochodzą jeszcze zawiasy, uchwyty, śrubki, kotwy, uszczelki, kątowniki, pędzle, pleksi, wiertła, narzędzia – 600zł
Suma: 7538zł
Nie doliczyłem jeszcze ryb, pokarmów i testów
Obliczyłem, że utrzymanie mojego zbiornika, jeśli chodzi o prąd to około 120zł miesięcznie.
 

Komentarze  

 
#1 goslaw 2012-03-24 00:22
Powiem jedno , jestes swirem!

Ale jak najbardziej pozytywnym. Bardzo ciekawa lektura a i sposob pisania masz ciekawy. Wiele razy zastanawialem sie kiedy powiesz sobie "poddaje sie" ale walczyles do konca, masz to co chciales. Koncowy koszt ogromny jak dla mnie, ale chyba musi taki byc dla tak olbrzymiego baniaka. Zycze wszystkiego dobrego z utrzymaniem zbiornika, to bylo ogromne przedsiewziecie ale dopiales swego. gratuluje i zycze powodzenia
 

Nie masz uprawnień do komentowania.